wtorek, 28 kwietnia 2026

MARTWISZ SIĘ?

 



 

„Dlatego powiadam wam:

Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać.

Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?

Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?

 Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?

 A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?

Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.

 Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy”.

Mt 6, 25-34

 

            Bardzo ważne jest tu słowo „zbytnio” – „nie troszczcie się zbytnio”. Znaczy to, że mamy się troszczyć o przyszłość – o jedzenie, picie, ubranie czy dach nad głową, ale nie za bardzo. We wszystkim potrzebny jest umiar. Musimy pamiętać o ziemskich sprawach, bo tu żyjemy, ale jednocześnie powinniśmy pamiętać, że kiedyś umrzemy i nic materialnego nie zabierzemy z tej ziemi.

            Powinniśmy zatem dbać o kochanie Boga, budowanie dobrych relacji z innymi ludźmi i o szerzenie królestwa Bożego.

            Do niczego dobrego nie doprowadzi nadmierne zamartwianie się o przyszłość. Taki nadmierny stres może doprowadzić do wielu chorób. Warto?

Ewelina Szot

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

CZY TWORZYSZ OBRAZ JEZUSA?

 



 

            Każdy z nas (ty też) jest żywą reklamą Jezusa w świecie. Każde twoje zachowanie, wszystkie słowa, które wypowiadasz, gest czy nawet uśmiech pokazują obraz Jezusa.

            Zachowania wszystkich ludzi składają się na wielki obraz Boga w świecie. Każdy z nas jest ważnym elementem, a od każdego z tych małych elementów będzie zależał wygląd tego dużego obrazu.

            Ale, co gdy jakiś element sobie pójdzie, odejdzie z Kościoła (a tak niestety dzieje się coraz częściej)? Wizerunek Jezusa będzie niepełny, niekompletny.

            A czy do takiego Boga ludzie będą chcieli przychodzić? Do takiego, którego obraz jest zafałszowany? A czy dziś tak nie jest? Czy nie tworzy się wielu prywatnych wersji Boga? No a ile jest dziś odłamów chrześcijaństwa? Ile dziś tworzy się tych karykatur Jezusa?

Ewelina Szot

niedziela, 26 kwietnia 2026

ZWYCIĘSTWA

 



 

            Większość ludzi widzi tylko te zwycięstwa, gdzie człowiek będąc na poziomie 0, pracuje ciężko, by dostać się na szczyt – na poziom 10. Takie sukcesy budzą podziw i uznanie wśród większości społeczeństwa.

            Ktoś ćwiczył bardzo długo fizycznie i został mistrzem wschodnich sztuk walki. Ktoś ćwiczył śpiew i został piosenkarką światowej sławy. Inna osoba jeździła latami od castingu do castingu, by zostać znanym aktorem.

            Ale co ze zwycięstwami, gdy ktoś jest na samym dnie – na poziomie -10 i wraca do podstawowego poziomu, czyli 0. Bierze się w garść, wychodzi z depresji, załamania nerwowego albo odzyskuje utraconą po chorobie sprawność? Co, gdy potrafi cieszyć się z każdej rzeczy? Co, gdy żyje choć po ludzku nic na to nie wskazywało?

            Takie zwycięstwa są mało warte w oczach świata. Czy słusznie?

Ewelina Szot