wtorek, 5 maja 2026

CHCESZ BYĆ ŚWIĘTY/ŚWIĘTA?

 


 


A chcesz iść do nieba? Bo to jest to samo.

Większość ludzi myśli sobie, że święci to są tylko ci z obrazka, Boży herosi, do których się modlimy, wzywamy ich wstawiennictwa, ale często nie chcemy się z nimi porównywać, np. ze św. Siostrą Faustyną, ze św. Janem Pawłem II, ze św. Andrzejem Bobolą, ze św. Katarzyną ze Sieny, ze św. Carlo Acutisem itd.

No bo nie wszyscy są zakonnicami, którym objawia się Pan Jezus; nie wszyscy (a raczej nikt) są papieżami; nie wszyscy ewangelizują i giną za wiarę, a później zostają patronami Polski; nie wszyscy prowadzą rozmowy pokojowe między dwoma papieżami; nie wszyscy są geniuszami informatycznymi, którzy wykorzystują swój talent w służbie Bogu.

Święci to ci z obrazka, ale nie tylko.

Twoja zmarła babcia, twój dziadek, ciotka, wujek mogą być święci, jeśli tylko są w niebie.

Ty możesz być święta/święty.

Świętość to nie tylko robienie dużych, Bożych dzieł. Świętość możesz osiągnąć w swojej codzienności. A jak? Zgadzając się z planem, jaki Pan Bóg przewidział na twoje życie.

Świętość możesz osiągnąć przez bycie dobrą matką/ojcem, żoną/mężem, mądrą osobą samotną. To życie w stanie duchownym, ale nie byle jakie, tylko roztropne i pełne wiary. To akceptowanie rzeczywistości w jakiej żyjesz lub jej aktywne zmienianie, a nie narzekanie tylko, że mogło by być lepiej.

Spójrz zatem na siebie i odpowiedz na pytanie: czy chcesz być święty/święta?

Ewelina Szot

poniedziałek, 4 maja 2026

BEZ BOGA

 



 

Rodziny bez Boga, bez modlitwy, bez proszenia Go o pomoc, bez rozmów o Nim; szkoły bez Boga; miejsca pracy bez Boga…

Zapewne niektórzy powiedzą: „Ale jak to bez Boga? Przecież w większości tych miejsc wiszą krzyże i święte obrazki”.

Może i tak, ale w ludzkich sercach coraz częściej nie ma Boga.

No ale jak ma być, skoro ludzie często nie pozwalają Mu się w nich narodzić. Niby obchodzą Boże Narodzenie, ale czy w tych świętach chodzi jeszcze o Jezusa? Czy przypadkiem te święta to nie są święta choinki, prezentów, pełnego brzucha i wolnego od pracy?

 

I niby większość jest ochrzczona, ale niestety niektórzy uczynili z przyjęcia tego bardzo ważnego sakramentu tylko i wyłącznie powód, żeby zrobić huczną imprezę.

Chrzciny robi się teraz w większości nie wiadomo po, co. Bo taka jest tradycja, bo tak wypada, bo wszyscy tak robią.

Ale mało kto już wie, że ten sakrament czyni nas dziećmi Boga, że otwiera nam drogę do nieba, że jest dla nas ratunkiem przed wiecznym potępieniem.

Niestety na Zachodzie coraz rzadziej chrzci się dzieci, a ten trend przenika do Polski. Niektórzy Polacy uważają chrzest za jakiś przestarzały zabobon i wręcz bronią dzieci przed chrztem.

Zatem drodzy rodzice, którzy nie chrzcicie swoich dzieci: czy chcecie cierpienia dla nich i zguby? Bo na to właśnie je skazujecie. Prowadzicie swoje dzieci do piekła. Tego dla nich chcecie?

 

Niektórzy Polacy naśladują Zachód w temacie odchodzenia od wiary tłumacząc, że wiara w Boga to ciemnogród i zacofanie.

Na Zachodzie kościoły coraz częściej przerabia się na puby, restauracje, dyskoteki itp.

Zwierzęta zabiera się na Mszę Świętą do kościoła i podaje się im Komunię Świętą.

Konfesjonały przybierają rangę ciekawostek i ci „nowocześni, oświeceni” ludzie opowiadają swoim dzieciom historie do czego one podobno kiedyś służyły.

Niestety, coraz częściej rolę księży zajmują psycholodzy, bo ludzie nie mają świadomości, że grzeszą i stąd wynikają ich problemy. Oni po prostu mają problemy, za które odpowiedzialny jest cały świat, a nie oni sami.

Ludzie tak często nie potrafią przyznać się do błędu i w ten sposób mnożą swoje problemy.

 

 

Niestety jest tak, że wszyscy zapominamy o Bogu, zwłaszcza na co dzień, bo ciągle jest coś do zrobienia. Szybko, szybko, szybko…

A skoro ludzie nie chcą w swoim życiu Boga, to wtedy zło się wygodnie rozsiada w życiu ludzi. Demony skrupulatnie obserwują rodziny, widzą słabe punkty każdego człowieka i knują, jakby w nie uderzyć tak, by rozpętać wojnę domową między członkami rodziny.

A ludzie nie chcą w swoim życiu Tego, który mógłby ich ocalić, wobec czego stają się całkowicie bezbronni, ale nadal krzyczą, „że Bóg ich ogranicza”. Na pewno?

Ewelina Szot

niedziela, 3 maja 2026

ZNIECZULENIE CZY WYLECZENIE?

 



 

Gdy jesteś na coś poważnie chory lepiej jest zasnąć na chwilę czy całkiem wyzdrowieć? Lepiej jest iść do lekarza, który przepisze ci środki przeciwbólowe i nasenne czy do takiego, który cię całkowicie wyleczy, choć to może być trudne dla ciebie?

Odnieśmy te pytania do sfery duchowej.

Czy kiedy masz problem, który jest związany z tym, że ty źle postępujesz, to czy wolisz posłuchać księdza – duchowego anestezjologa, który cię uśpi, mówiąc górnolotne frazesy, które nic nie wniosą w twoje życie?

Czy może wolisz posłuchać takiego, który wytłumaczy ci Pismo Święte, odniesie je do twojego życia, powie ci o miłości Boga do ciebie, ale także o grzechu, o Szatanie, o konieczności pracy nad sobą i walce duchowej, ale za to wyzdrowiejesz, choć ten proces może być trudny i nieprzyjemny?

Kościół jest szpitalem dla chorych, w którym podawane jest lekarstwo – Komunia Święta, ale niestety część ludzi nie ma świadomości, że są chorzy, a ci, którzy powinni ich uświadamiać i podawać lekarstwo – kapłani, często tego nie robią tak, jak powinni.

Kiedyś ludzie chętnie przychodzili do kościoła, ale to już jest niestety przeszłość. Dziś to Kościół musi wyjść do ludzi, ale nie na zasadzie grożenia piekłem i potępieniem, waląc pięścią w stół i mówiąc z zaciśniętymi zębami, że tylko w kościele katolickim jest możliwe zbawienie, więc chodźcie tu.

Tak jest, ale tę prawdę trzeba przekazać z miłością. Trzeba pokazać, jak Pan Bóg nas kocha, że to nasz Tatuś kochany (tytuł Bóg Ojciec budzi, w niektórych ludziach pewien dystans), że możemy przyjść do Niego z każdym problemem, a On nam pomoże (nie tylko wysłucha, ale pomoże we właściwym czasie), że Pan Jezus to nasz najwspanialszy Brat, a Maryja to nasza Mama.

Ludzie coraz częściej odchodzą z Kościoła, a dlaczego? Bo nie widzą tam nic interesującego, a poza tym, gdy widzą tych, co chodzą do kościoła, a oni wychodzą z niego smutni, przygnębieni i jakby chodzili tam za karę, to wolą tego nie doświadczać i trzymać się od Kościoła z daleka.

Tej Bożej radości nie widać w większości księży i w większości praktykujących katolików, co jest bardzo niezrozumiałe, bo przecież regularnie chodzą na spotkanie z Bogiem, a On przychodzi za każdym razem. Jest w każdym kościele, w każdej Kaplicy Adoracji. Daje nam siebie, byśmy Go  spożyli i zaprosili do serca. Czy zatem smutek to jest odpowiednia postawa w związku z obecnością kochającego Boga?

Światu brakuje mądrych, Bożych kapłanów. Nie letnich kapłanów, a takich jest wielu. Módlmy się więc za nich, by rozpalili w sobie żywą i gorącą wiarę, i by nam ją przekazywali.

Już od dawna Szatan próbuje zniszczyć Kościół, jednak nigdy mu się to nie uda, ale skutecznie zniechęca ludzi do Kościoła. Już w 19 wieku masoneria, która służy Szatanowi wprowadza do seminariów swoich ludzi. Tacy agenci Złego próbują zniszczyć Kościół od środka. Między dobrą pszenicą nieprzyjaciel zasiał chwast. Ciężko jest odróżnić pszenicę od chwastu, dlatego nie można wrzucać wszystkich do jednego worka i mówić, że wszyscy księża są źli.

Pomóżmy im, módlmy się za nich.

Módlmy się za wszystkich: o wiarę, której im często brakuje; o siłę; o mądrość; o wytrwałość; o światło Boże.

Ewelina Szot