niedziela, 29 marca 2026

ŻYCICA ROCZNA UDAJE PSZENICĘ – ZŁO UDAJE DOBRO



 

            Przypomnijmy sobie przypowieść o pszenicy i o chwaście:

Inną przypowieść im przedłożył:

Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast.

 Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: "Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?"

Odpowiedział im: "Nieprzyjazny człowiek to sprawił".

Rzekli mu słudzy: "Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?"

A on im odrzekł: "Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza".

 

            Życica roczna to chwast, który bardzo przypomina pszenicę. Oplątuje on korzenie pszenicy, dlatego wyrwanie go grozi wyrwaniem pszenicy, która jest z nim związana. Ponadto ziarna życicy opanowuje grzyb, który zawiera trujący alkaloid – temulinę. Powoduje ona bóle i zawroty głowy, ślepotę, a nawet śmierć.

            Tak jak chwast z przypowieści Jezusa, który bardzo przypomina życicę i udaje pszenicę, tak zło coraz częściej udaje dobro, a my tak, jak ci słudzy z przypowieści chcemy tego zła pozbywać się od razu – od razu go wyrywać i niszczyć. Konsekwencje takiego działania „od razu” są fatalne w skutkach, ale człowiek już musi wyegzekwować sprawiedliwość.

            A Bóg daje szansę na odwrócenie się od zła i czeka, aż człowiek do Niego wróci.

Ewelina Szot

sobota, 28 marca 2026

ZAGOSPODAROWANE CIERPIENIE

 



 

            Pomyślałeś kiedyś o tym, że cierpienia, które teraz przechodzisz nie są bez sensu. Będą bez sensu, jeśli zmarnujesz ich potencjał, jeśli skupisz się tylko na narzekaniu i użalaniu się nad sobą.

            Jednak cierpienia wykorzystane w odpowiedni sposób, ofiarowane za kogoś będą jak nawóz, który użyźni ziemię.

            Czy jesteś na to gotowy, aby ofiarować swoje cierpienia w czyjejś intencji czy wolisz, żeby zamiast użyźniającego nawozu wypływało z ciebie śmiercionośne zgorzknienie, które nikomu nie pomoże?

Ewelina Szot

SERCA NA ŚMIETNIKU

 



 

            Czy twoje serce działa? Nie chodzi mi jednak o serce w rozumieniu mięśnia, który rozprowadza krew po całym organizmie. Chodzi mi o serce rozumiane, jako ośrodek emocji.

            Niestety, mam takie wrażenie, że to serce bardzo wielu osobom się popsuło, a co gorsze, oni go nie naprawiają, tylko wyrzucają na śmietnik. I później chodzą tacy ludzie bez serca, bez duszy, bez uczuć. A jak oni mają oddać Jezusowi swoje serce, jeśli go nie mają?

            Dziś potrzeba ludzi, którzy poszukają na śmietnikach wyrzuconych ludzkich serc, pozbierają je i oddadzą Jezusowi, w imieniu tych, którzy Mu ich nie oddali – pomodlą się za innych, wstawią się u Boga za tymi, którzy się pogubili.

            Potrafisz to zrobić, potrafisz pomodlić się nawet za tych, którzy myślą przeciwnie, niż ty?

            A czy nie na tym polega właśnie prawdziwe chrześcijaństwo? Na modlitwie za nieprzyjaciół, która jest trudna?

            Zatem, czy pomodlisz się za innych, czy będziesz na nich narzekać, łudząc się, że tak ich zmienisz?

           

Ewelina Szot

czwartek, 26 marca 2026

NIEROZPAKOWANE PREZENTY

 



 

            Kto dostając zapakowany prezent nie rozpakowuje go, tylko rzuca w kąt? A my tak, niestety, często robimy. A z czym? A z sakramentami.

            Chrzest, bierzmowanie…i u większości ludzi każda Komunia św.

            Idą sobie, jak po kawałek chlebka, zupełnie bez świadomości, że przyjmują Ciało Boga i zamiast zmiany w tych ludziach, ich serca pozostają obojętne, letnie – prezent, który właśnie otrzymali, nierozpakowany trafia w ciemny kąt.

Ciało i Krew Boga potrafią dokonać niesamowitych zmian w życiu tego, kto je świadomie przyjął, jak i tych, którzy mają z tą osobą kontakt - taki człowiek jest wtedy żywym tabernakulum – niesie w sobie Jezusa.

Skoro tak jest, to dlaczego tej obecności Jezusa w świecie nie widać albo widać bardzo słabo?

Czy ci, którzy przyjmują Komunię św. wierzą Kogo właśnie przyjęli do serca?

Ewelina Szot