wtorek, 23 września 2014

Cel



     Moim głównym celem jest oczywiście stanięcie na nogi i powrót do sprawności.
     Podczas moich kontaktów z mediami, pytano mnie, jak sobie wyobrażam swoje życie za 10 lat. Ja nie myślę o tym, co będzie za 10 lat, tylko o tym, żebym zaczęła znów samodzielnie chodzić. To się dla mnie liczy teraz. Nie wiadomo co będzie za 10 lat.
     Pytano mnie też, co bym teraz robiła, gdyby nie wylew. Co ja mam myśleć, co by było gdyby? Stało się to, co się stało, więc nie mam co myśleć, co było gdybym nie miała wylewu. Tego się nie da odwrócić. Nikt nie machnie czarodziejską różdżką i wszystko, co było złe nagle zniknie. To już się stało i skutki wylewu będą ciążyły na mnie do końca życia.
     Ale to nie jest takie ważne, ważne, że żyję i mam przy sobie ukochaną osobę.
     Kiedy już zacznę chodzić, na pewno pójdę w góry. Nie gdzieś wysoko, bo to inne ciśnienie, a nie wiadomo jak bym zareagowała na inne ciśnienie, ale góry muszą być.
     Gdy zacznę chodzić, następnym krokiem będzie bieganie. Może w jakimś maratonie wystartuję…
     Jak widać, cel główny jest, trzeba go tylko urzeczywistnić…


niedziela, 21 września 2014

Odpoczynek



     Podczas mojego pobytu w Tajęcinie, weekend spędzam w domu. Mam 2 dni, przez które mogę odpocząć. Wyjechałam z Tajęciny w piątek popołudniu, a wracam tam w niedzielę wieczorem.
     Od poniedziałku zostaję sama, bez męża, ale jestem spokojna, bo wiem, że opieka jest tam bardzo dobra. Dbają o najmniejsze szczegóły np. pytają kiedy podać kolację, czy też jednego dnia pani, która przyniosła posiłek zapytała ile łyżeczek słodzimy, a następnego dnia przyniosła już dla mnie herbatę z jedną łyżeczką cukru, a dla męża z dwoma łyżeczkami.
     Przez weekend nic nie robię, zresztą mam to zalecone. Muszę zebrać siły na przyszyły tydzień, bo czeka mnie ciężka praca.

piątek, 19 września 2014

Kolejne dni w Rehamed Center



     Dzień pierwszy minął szybko, a kolejne jeszcze szybciej.
   Zmieniłam rozkład dnia i teraz co prawda zaczynam o 7.30, ale za to kończę koło 16.00, a nie tak jak pierwszego dnia – o 19.30, ale dla mnie to dobrze, ja wolę ćwiczyć rano.
     Pracują tu sami profesjonaliści i dostaję tu niezły wycisk, ale to dobrze, po to tu przyjechałam.
     Pierwsze zajęcia zaczynam o 7.30, trwają prawie godzinę, ale są chyba najbardziej męczące. Robię tam takie rzeczy, że mój mąż, który jest ze mną przez pierwszy tydzień, łapie się za głowę.
   Mam też trening zadaniowy, który przede wszystkim uczy precyzji. Układam np. wieże z małych sześcianów, albo nawlekam koraliki na sznurek.
      Mam jeszcze raz ćwiczenia i lokomat. Chodzenie w lokomacie każdego dnia idzie mi coraz lepiej.
   W planie mam także masaż podwodny, ale do tej pory go nie miałam, ponieważ po chodzeniu w lokomacie zrobiły mi się otarcia i nie można ich moczyć dopóki się nie zagoją. Zamiast tego mam naświetlania lampą i laser, które mają przyśpieszają gojenie.
     Ogólnie ciężka praca, ale jestem bardzo zadowolona. A oto kilka zdjęć i filmik:

    

środa, 17 września 2014

Pierwszy dzień w Rehamed Center



   Rehabilitację w Rehamed Center zaczęłam 15.09.2014 r. w poniedziałek, jednak przyjechałam tu już w niedzielę wieczorem.
     Początkowo byłam trochę zdenerwowana, ale stres zniknął, gdy rozpoczęły się ćwiczenia.
     Najpierw miałam trening zadaniowy, gdzie uczono mnie czegoś, czego nikt wcześniej mi nie pokazywał, a mianowicie pokazano mi, jak prawidłowo jeździć na wózku.
     Potem miałam ćwiczenia indywidualne i obiad. Jedzenie jest tam dobre. Można sobie pojeść. Dodatkowo personel pyta, kiedy ma być posiłek.
     Później miałam lokomat. Już trzeci raz w nim chodzę i za każdym razem jest lepiej. Pobiłam swój rekord w chodzeniu – przeszłam 1060 m. Po lokomacie byłam niesamowicie zmęczona. Gdy wróciłam do pokoju od razu poszłam spać. Czekały mnie jeszcze jedne ćwiczenia i masaż podwodny, ale już nie miałam na to siły.
     Byłam zmęczona, ale zadowolona. Cieszę się, że tu jestem. 

poniedziałek, 15 września 2014

Nowator



     07.09.2014 r. w Harklowej odbył się piknik charytatywny. Gwiazdą wieczoru był Nowator. Niestety nie mam z nim zdjęcia, ale poznałam go osobiście.
     Jego występ rozpoczął się wieczorem, po występie zespołu Ubuntu. Był atrakcją zwłaszcza dla młodych ludzi, którzy wypełnili podłogę przed sceną, tańcząc w rytm muzyki. Występ podobał się również starszym osobom.
     Nowator ma bardzo pozytywne utwory. Polecam je każdemu. Oto jeden z jego kawałków:


sobota, 13 września 2014

Tajęcina



     Dzięki dochodowi z pikniku, pojadę na turnus rehabilitacyjny do kliniki w Tajęcinie. Wyjeżdżam 15.09.2014 r. na 3 tygodnie.
     Prawdopodobnie jest tam internet, ale ostrzegam, że może nastąpić przerwa w publikacji postów. A jeśli internet będzie, mogę nie mieć czasu na publikowanie postów z taką częstotliwością z jaką robiłam to do tej pory.
     No ale coś, za coś. Ten pobyt przybliży mnie do samodzielnego chodzenia.