czwartek, 5 lutego 2015

Szczęście



               Może ktoś powie, że nie mam szczęścia, przez wzgląd na wydarzenia, które mnie spotkały. Ja tak jednak nie uważam. Myślę, że mam szczęście i to wielkie, bo mimo, że spotkały mnie złe rzeczy, to zawsze jest na nie „lekarstwo”.
               Największym szczęściem, które mnie spotkało jest mój mąż. To w dużym stopniu dzięki niemu żyję. Nie wymienię tu wszystkich rzeczy, które dla mnie zrobił, bo była ich cała masa. On wie, że jestem mu wdzięczna.
               Kolejna rzecz, wreszcie się to wszystko skończyło. Mogło się to skończyć 4,5 roku temu, po pierwszej embolizacji, ale skończyło się to teraz i nie mam jakichkolwiek wyrzutów z tego powodu. Tak widocznie miało być.
               Ten ostatni wylew był cudem Boskim. Nic mi się nie stało, a wszystko zakończył.
               Dobrze, że jest taka Tajęcina, gdzie mogłam wszystko odbudować, bo to, że mi nic nie było po wylewie, nie oznacza, że nic nie straciłam. Mój stan pogorszył się, ale nie po wylewie, a po embolizacji. 3 tygodnie leżenia w łóżku, także dały o sobie znać, ale wszystko jest do odrobienia.
               Dobrze też, że w zeszłym roku zainteresowały się nami media i zrobiliśmy piknik charytatywny, bo dzięki temu mogę jeździć do Tajęciny.              
               Na wszystko jest plan…

wtorek, 3 lutego 2015

Najlepszy szpital w jakim bylam – szpital w Lublinie



                   W styczniu miałam okazję przebywać w szpitalu w Lublinie. Oczywiście nie życzę nikomu pobytu w szpitalu, jednak jeśli macie iść do szpitala, życzę wam, żeby to był taki szpital, jak szpital w Lublinie.
               Panują tam świetne warunki, a pracują tam świetni fachowcy np. doktor Dariusz Szczepanek, doktor Michał Przyszlak i profesor Tomasz Trojanowski, dzięki którym jestem zdrowa.
               Oprócz tego, że są tam świetni fachowcy, szpital jest bardzo nowoczesny. Jest pięknie urządzony, a personel jest bardzo uprzejmy.
               Chorowanie nie należy do przyjemnych rzeczy, ale w takim szpitalu, chorowanie staje się znośne.

niedziela, 1 lutego 2015

Przerwa w rehabilitacji



                   Na ten weekend wróciłam do domu. Mam przerwę, a w niedzielę wieczorem znów wracam do Tajęciny. Będę tam jeszcze do piątku, a potem już wracam do domu. 5 marca jeszcze mam kontrolną angiografię w Lublinie, więc jadę tam na 3 dni. Potem już mogę wrócić do normalnych zajęć np. do chodzenia, bo na razie nie wolno mi chodzić, wobec czego muszę przyjmować zastrzyki antyzakrzepowe, ale tym razem nie w brzuch, a w ramię.
               Ogólnie to niewiele straciłam, biorąc pod uwagę zagrożenie grożące mi. Naprawdę dziękować Bogu.

piątek, 30 stycznia 2015

Kolejny wylew – szpital w Lublinie – koniec naczyniaka



               8 stycznia rozbolała mnie głowa. Popołudniu pojechałam z mężem do neurologa. Ten stwierdził, że chyba nic mi nie jest, ale prewencyjnie powinnam zrobić tomografię głowy.
               Po tomografii okazało się, że miałam wylew, ale akurat był on w tej części głowy, gdzie już kiedyś miałam operację, znajdowała się tam, więc luka, wobec czego wylew niczego nie uszkodził.
               Przewieziono mnie do szpitala w Rzeszowie, gdzie leżałam 2 tygodnie w nadziei, że to się wchłonie. W międzyczasie przeszłam angiografię, która wykazała, że w mojej głowie jest naczyniak.
              Wtedy dzięki mojemu mężowi, który konsultował moją sprawę z profesorem Trojanowskim, przewieziono mnie do szpitala w Lublinie. Przeprowadzono zabieg embolizacji i naczyniak został unieszkodliwiony.
               Po zabiegu embolizacji, po tygodniu, wyszłam ze szpitala do kliniki rehabilitacji w Tajęcinie, gdzie wczoraj wstałam, czyli przeszłam do pozycji stojącej, pierwszy raz od 3 tygodni, bo wcześniej nie wolno mi było.
               Oto w wielkim skrócie moje ostatnie 3 tygodnie życia.


środa, 28 stycznia 2015

Komunikat




Witam. Chciałam poinformować, że jestem całkowicie wyleczona z naczyniaka. Niecały miesiąc temu miałam wylew i w końcu trafiłam do szpitala w Lublinie. Przyjął mnie profesor Trojanowski. Przeprowadzono embolizację i jestem wolna od naczyniaka. Teraz jestem w ośrodku rehabilitacji w Tajęcinie. Niebawem napiszę coś więcej. Pozdrawiam