czwartek, 19 lutego 2015

Nowa funkcja bloga



Ostatnio zauważyłam, że mój blog ma nową funkcję, której nawet nie planowałam, a stało się i dobrze.
Otóż mój blog pokazuje, jak w moim życiu sprawy wyglądają. Często spotykam się z tym, że ludzie wiedzą, co u mnie słychać i bardzo dobrze. Nie mam zamiaru z siebie robić anonimowej osoby. O pewnych sprawach należy mówić, żeby społeczeństwo wiedziało, że takie osoby istnieją. Osoby niepełnosprawne nie są jakimiś niechcianymi osobnikami, które należy trzymać pod kluczem. My mamy takie same potrzeby, jak inni ludzie.
Pisanie bloga to była jedna z moich najlepszych decyzji. Poprzez jego pisanie w pewnym sensie pomagam ludziom. Służę przede wszystkim radami i bardzo mnie to cieszy. Chociaż tak się mogę odwdzięczyć za to wszystko, co dostałam.
Jeśli, więc ktoś zamierza zacząć pisać bloga, polecam. Nie ma się co wahać.

wtorek, 17 lutego 2015

Zmiana wizerunku



W moim życiu zaczął się nowy etap – bez zagrożenia ze strony naczyniaka. Wraz z zakończeniem się tego okresu, postanowiłam zmienić swój wizerunek. Krótsze włosy i nowe okulary to teraz ja.
Dość już z wizerunkiem, który kojarzy mi się z jednym. Czas na zmiany!

niedziela, 15 lutego 2015

Trzeba umieć nieść swój krzyż



Każdy ma jakieś problemy, mniejsze, czy większe. Ja akurat mam takie, jakie mam. Ale czy mam z tego powodu jakieś pretensje, jakieś wyrzuty? Oczywiście, że nie. Może to się wam wydać dziwne, że nie mam pretensji, w końcu ktoś może powiedzieć, że tyle złego doświadczyłam.
Może i dużo, i nikomu nie życzę takich przeżyć, jak moje, ale zawsze było rozwiązanie na każdy problem. Nigdy nie było tak, żeby jakiś mój problem pozostał bez metody do jego rozwiązania.
Istnieje też zapytanie, jaki problem jest ważniejszy. Czy ważniejszy jest problem taki jak mój, czy ważniejszy jest np. problem braku pieniędzy, czy niedogadywania się ze współmałżonkiem? Ja tego nie oceniam, oceńcie to sami. Ale moim zdaniem, to jak porównanie gwoździa do dywanu. W ogóle nie ma porównania. Trzeba się zastanowić, czy istotniejsze są wartości materialne, czy wygranie ze śmiercią i zdobycie nagrody, jaką jest życie?
Większość ludzi ubolewa nad moim losem i żałuje mnie bardzo, ja jednak nie mam pretensji do losu. To prawda, jest ciężko i było ciężko. Bo takie leżenie w łóżku bez ruchu, jak 4,5 roku temu, pozostawia swoje skutki. Robią się odleżyny. A na refundację za materac przeciwodleżynowy trzeba czekać ok. miesiąca, a materac jest potrzebny na już.
W płucach zalega flegma, którą bardzo ciężko odkrztusić i trzeba robić odsysanie, co wcale nie jest przyjemne.
Ale mimo tak ciężkich przeżyć ja się nie poddaje i nigdy się nie poddam.


sobota, 14 lutego 2015

Mój obecny stan



Podam do ogólnej wiadomości, jak mój obecny stan wygląda, bo nie wspominałam o tym, a trochę się zmieniło po ostatnich wydarzeniach. Moja kondycja jest gorsza, niż 2 miesiące temu, przed wylewem, ale wszystko wraca do normy i idzie ku dobremu.
Po pierwsze, do kontrolnej angiografii, 5 marca, nie wolno mi chodzić, dlatego każdego dnia muszę przyjmować zastrzyki antyzakrzepowe.
Nie jestem na razie też na tyle silna, żeby przesiąść się sama z wózka na kanapę, fotel, czy toaletę. Wcześniej to robiłam, ale 3 tygodnie leżenia w łóżku swoje robi.
Pogorszył mi się też wzrok i słuch, ale i tak jest dużo lepiej w porównaniu do stanu zaraz po embolizacji. Wtedy smsa nie mogłam przeczytać w okularach, a teraz czytam je bez okularów.
Po tych kontrastach, które były mi podane przy badaniach, włosy wypadają mi na potęgę. Tak też było 4 lata temu.
Schudłam też trochę, ale nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę szpitalne jedzenie. To zdanie nie dotyczy Lublina.
Poza tym nic się nie zmieniło zwłaszcza pod względem umysłowym. Wszystko idzie do przodu, a teraz będzie tylko lepiej, bo jestem już zdrowa.


środa, 11 lutego 2015

Mój osobisty superbohater


      Kto jest moim superbohaterem? To chyba oczywiste, że mój mąż Paweł. Bardzo dużo mu zawdzięczam. Konsultacja z profesorem Trojanowskim i w konsekwencji wyleczenie z naczyniaka to jego zasługa. Dziękuję Ci bardzo i wszystkiego najlepszego, bo dziś kończysz 30 lat.