poniedziałek, 2 marca 2015

Kontrola w Lublinie



                5 marca jadę na kontrolną angiografię do Lublina. W czwartek będzie przyjęcie, w piątek angiografia, a w sobotę, jak wszystko będzie w porządku, do domu.
                Po kontroli wreszcie będę mogła wstać z wózka i chodzić, bo od embolizacji nie wolno mi było. Chodzenie, nawet niesamodzielne, to bardzo dużo.           

niedziela, 1 marca 2015

Dlaczego liczba wierzących w Boga spada?



                Z ostatniego raportu CBOS, pt. „Zmiany w zakresie wiary i religijności Polaków po śmierci Jana Pawła II” wynika, że odsetek ludzi wierzących spada. Mniej ludzi uważa się za wierzących, mniej ludzi chodzi do kościoła. Dlaczego tak jest? Czy podążamy za modą z zachodu? Śmierć Jana Pawła II też na to wpłynęła. Ale czy nie wystarczy nam sama pamięć o tym człowieku?
                Jeśli ktoś o nim zapomniał, to powiem wam, że ja żyję dzięki niemu. Za każdym razem kiedy byłam blisko śmierci i ostatnio, przyjeżdżał do mnie ksiądz z Kraczkowej i zawsze modlił się o moje zdrowie za wstawiennictwem Św. Jana Pawła II i przywoził także jego stułę.
                Ostatnio miałam też jego relikwie od koleżanki, która była na jego kanonizacji w Watykanie.
                Jak widzicie Św. Jan Paweł II pomaga nawet po śmierci, dlatego wierzcie. Ja wierzę.

Oto link do strony raportu CBOS:

czwartek, 26 lutego 2015

Niby małe, a jednak duże



                Pewne rzeczy wydają się dla ludzi, którzy chodzą oczywiste i nie wyobrażają sobie bez nich życia, jak by to było, gdyby ich nie było.
                Po pierwsze taka banalna rzecz – wyjście samemu z domu na spacer. W przypadku osoby, która sama chodzi, jest to całkowicie możliwe, ale nie w moim przypadku. Ktoś powie: Ale mogłabyś wyjechać sama wózkiem z domu. To ja odpowiadam – proszę mi pokazać, jak mam wyjechać.
                Pierwsza bariera samodzielnie nie do pokonania pojawia się już przy wyjeździe z domu. Przy jednych drzwiach są schody, a przy drugich bardzo wysoki próg, wózkiem nie do pokonania.
                Kolejna bariera – teren przed domem. Dom jest położony na góreczce, więc jak bym tam miała zjechać wózkiem? Poza tym teren nie jest utwardzony, w związku z czym jest tam potworne błoto, zwłaszcza po opadach i w okresie takim, jak teraz.
                Ostatnia bariera – droga prowadząca do asfaltu, o którą prosimy Urząd Gminy od paru lat. Niestety bezskutecznie.
                Inna rzecz – samodzielne pójście na zakupy. Chodzenie samej po sklepach, oglądanie tego, co się chce i jak długo się chce.
                Następnie – pójście na plotki do koleżanek. Też sama nie pójdę, bo do moich koleżanek są schody.
                W końcu – jazda autobusem. Może to nie jest luksusowy środek transportu, ale brakuje mi go. Ostatni raz autobusem jechałam 16 lipca 2010 r., więc mam prawo odczuwać brak jazdy nim.
                Niby takie niepozorne rzeczy, a okazują się istotne.

Droga do nas




wtorek, 24 lutego 2015

Rocznica bloga




     Dziś, czyli 25 lutego mija dokładnie rok od kiedy zaczęłam pisać bloga. W związku z tym pisaniem nie spotkało mnie nic złego, a wręcz przeciwnie, spotkały mnie same dobre rzeczy.
     To dzięki niemu wydarzyło się to wszystko w zeszłym roku. Reportaże w gazetach, występy w telewizji, piknik, mój pobyt w Tajęcinie. Warto, więc było o tym wszystkim opowiedzieć. Ludzie poznali moją historię, a wielu osobom ona pomogła, bo pokazała, że jak się czegoś bardzo chce, to można to osiągnąć. I nikt mi nie wmówi, że się czegoś nie da zrobić, bo dla chcącego, nic trudnego. I to jest problem chorych, że nie wierzą w siebie. Taki człowiek może dostać najlepszy sprzęt do ćwiczeń, mieć najlepszego rehabilitanta, ale co z tego, jeśli sam w siebie nie wierzy? W taki sposób nic się nie osiągnie.
     Dlatego trzeba cały czas walczyć, ja walczę i efekty widać.

niedziela, 22 lutego 2015

Operacje plastyczne – po co są?



                Chciałam się zastanowić nad problemem operacji plastycznych. Czy głównym ich celem jest upiększanie się i poprawianie wyglądu, bo ktoś ma kompleksy? Nie.
                Kompleksy tylko siedzą w ludzkich głowach, a nasze poczucie wartości zależy od tego jak sami siebie postrzegamy. Nos, który komuś innemu może wydawać się duży w naszych oczach może być mały, jeśli w to będziemy wierzyć. I może żeby zaakceptować swoje piersi, nie trzeba używać skalpela.
                Jest wiele innych sposobów, by uniknąć operacji. Operacja to jednak ingerencja w ciało, po której mogą pojawić się komplikacje. Znam przypadek, gdzie osoba po operacji plastycznej wylądowała w szpitalu i prawie umarła. Wtedy modliła się i obiecywała, że jak z tego wyjdzie, to więcej operacji plastycznej nie zrobi. Wyszła z tego i oczywiście operację plastyczną zrobiła.
                Pytam, więc jaki jest sens robienia takich rzeczy? Czy ludzie nie potrafią siebie zaakceptować? Czy konieczny jest tu skalpel? W ten sposób ludzie pokazują, jacy słabi są. Bo ważniejsze jest dla nich opinia ludzi, którzy ich może nawet nie lubią, niż zdanie ich samych i osób im bliskich.
                Co innego, gdy ludzie po wypadkach, albo z poważną wadą, robią operacje. To jest jak najbardziej zrozumiałe i całkowicie wytłumaczalne.
                Dlatego zastanówmy się, czy operacja plastyczna jest zawsze konieczna…