niedziela, 7 czerwca 2015

W kupie siła



Niestety, tym razem się nie udało zdobyć pieniędzy z projektu Avivy. Mięliśmy za mało głosów. Następnym razem na pewno się uda, jeśli wszyscy się zaangażujemy. W kupie siła.




czwartek, 4 czerwca 2015

Szpital w Jaśle – pomaga???



Miałam o tym nie wspominać, ale dość już milczenia. Opiszę kilka sytuacji związanych ze szpitalem w Jaśle. Nie będę wyrażać swojej opinii, napiszę jak faktycznie było, sami ocenicie te sytuacje.
Sytuacja pierwsza – lipiec 2010 r. Kiedy trafiam do szpitala w Jaśle z wylewem, lekarze twierdzą, że nic się nie da zrobić, mówią moim bliskim, żeby się ze mną pożegnali, bo za godzinę to ja pewnie umrę.
Tymczasem po przetransportowaniu mnie do szpitala w Rzeszowie, przeprowadzono operację z całkiem dobrym skutkiem.
Sytuacja druga – czerwiec 2012 r. Kiedy trafiam do szpitala w Jaśle z bólem brzucha, robią mi lewatywę i wypisują do domu. W Rzeszowie okazuje się, że miałam torbiel i zrosty na jelitach, więc potrzebna była kolejna operacja.
A najlepsza diagnoza lekarzy z Jasła, bez przeprowadzenia jakichkolwiek badań, brzmiała: Otwórzmy ją, zobaczymy co jej jest.
Sytuacja trzecia – styczeń 2015 r. Trafiam do szpitala w Jaśle z bólem głowy, który okazał się być kolejnym wylewem, lekarz nie chce przeprowadzić żadnych badań, chce mi za to dać tabletkę od bólu głowy i wypisać do domu. Dopiero po interwencji naszego znajomego lekarza, zostaje zrobiona mi tomografia i przetransportowano mnie do Rzeszowa.
Sytuacja czwarta, która dotyczy mojego taty. Bardzo bolał go brzuch. Pojechał rano 02.06.2015 r. do szpitala w Jaśle, przepisano mu biseptol i no-spę. W domu ciśnienie spadło mu do poziomu 70/53. Po wezwaniu karetki, ta nie przyjechała, bo musiał by mieć skierowanie od lekarza rodzinnego do szpitala, a ciśnienie mu spadło po no-spie.
Lekarz rodzinny kazał jechać szybko do szpitala. Tam okazało się, że ma ostre zapalenie wyrostka robaczkowego i konieczna jest operacja, którą zrobiono w ostatniej chwili.
I co o tm sądzicie?

środa, 3 czerwca 2015

Oderwanie się od codzienności



Moje dni wyglądają podobnie. Wiadomo, nie są takie same, ale zawsze muszą się tam znaleźć ćwiczenia. Większość czasu spędzam w domu. Kiedyś nie chciałam wychodzić, ale teraz chcę. Mam już dość siedzenia w domu.
Od kiedy mój mąż założył swój sklep w Skołyszynie, kilka razy w tygodniu go odwiedzam. Jadę na kilka godzin dziennie, zazwyczaj popołudniami. Mam swojego laptopa, czasem jadę do Sklepu Odzieżowego Sylwia, który jest obok sklepu Pawła – Comsoldu. Nawiasem mówiąc u Sylwii można kupić ciekawe i modne ubrania.
Dzięki takiemu wyjazdowi z domu odrywam się od codzienności, jestem bardziej spokojna i nie denerwują mnie już jakieś mało istotne rzeczy.
Podsumowując, taka odskocznia jest potrzebna.


poniedziałek, 1 czerwca 2015

Powracająca fala



                Jest taka nowela – „Powracająca fala”. Morał z niej taki, że uczynki ludzi są jak powracająca fala. Gdy wrzucimy kamień do wody, wywoła on falę, która popłynie od tego miejsca, odbije się od brzegu i wróci.
                      Dlatego każde zło, które człowiek wyrządzi, powróci do niego.
                Zło, ale i dobro też. Nie jest to jakieś czcze gadanie, bo to akurat wiem z własnych doświadczeń. Dobre uczynki, których dokonałam wróciły do mnie. Może i nie miałam szczęścia w jednej dziedzinie życia, ale za to mam szczęście w innych. A tego szczęścia może mi pozazdrościć wiele osób.