wtorek, 16 czerwca 2015

Suknia ślubna na dzień 11.09.2010 r.



Ostatnio przeglądając stare zdjęcia, znalazłam zdjęcie sukni ślubnej, którą miałam założyć 11.09.2010 r. Nie założyłam jej, ale jakoś bardzo nie żałuję. Założyłam inną, w której zdjęcie jest pod spodem. A teraz mój wygląd tylko troszkę się różni od tego sprzed wylewu, bo jeżdżę na wózku i trochę przytyłam. Z tego ostatniego akurat jestem zadowolona. Ktoś powie, że jestem szalona, bo większość chce schudnąć, a ja chciałam przytyć.
W każdym razie, nie mam zamiaru przejmować się, co inni powiedzą, bo najważniejsze jest to, co sama sądzę.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Aktywność



                W środę wieczorem aktywnie spędziłam czas. Około 1.5 godziny spędziłam na nogach.
                Najpierw poszłam z mężem na grządki po szczypiorek, na kanapki. Kiedy wróciliśmy do domu pochodziłam sobie na czworaka, a potem zrobiłam sobie kolację.
                Na zdjęciu jest efekt moich dokonań. Może komuś się nie podobają moje kanapki, ale przecież robiła je dziewczyna, która od 5 lat sama nie chodzi i jest po 3 wylewach, więc efekt jest całkiem niezły zwłaszcza, że robiłam je w pozycji stojącej.
Pod spodem jest jeszcze masło i biały ser, tylko nie widać.


sobota, 13 czerwca 2015

Konieczna rzecz dla osoby niepełnosprawnej – sprawny samochód



Jedną z najbardziej potrzebnych rzeczy dla osoby niepełnosprawnej jest sprawny samochód, a niestety nasz do takich nie należy.
Czasem odpali, a czasem nie. Nie wiem od czego to zależy, a żaden mechanik nie potrafi go naprawić. Ostatnio gaśnie w czasie jazdy, aż strach nim gdzieś dalej jechać, dlatego na dalsze dystanse pożyczamy auto od brata Pawła. No bo, przecież nie wybierzemy się nim do Rzeszowa, czy do Lublina. Ale nawet do okolicznych lekarzy nie można nim jechać, bo jesteśmy umówieni na konkretną godzinę, a jak nie odpali?
W takim wypadku przydałby się inny samochód, ale jeszcze nie teraz.


czwartek, 11 czerwca 2015

Upałów ciąg dalszy



Kiedy wreszcie będzie koniec tych upałów? W pokoju, w którym siedzę, jest zimno i muszę ubierać sweter. To dzięki żaluzjom zewnętrznym. Jednak na zewnątrz nie da się wyjść.
W niedzielę pojechaliśmy do kościoła, podjechaliśmy do sklepu i wjechaliśmy do myjni, w której na szczęście był cień, bo auto nam nie odpaliło. Minęło pół godziny, a auto nic, więc trzeba było zadzwonić po naszą znajomą. Gdy ona przyjechała, auto odpaliło.
To dobrze, że w cieniu, przy klimatyzowanym sklepie, a nie w słońcu, z dala od domów, bo klimatyzacji w aucie nie mogliśmy włączyć.
We wtorek pojechałam do sklepu Pawła i niestety było tam tak ciepło, że musiałam wrócić do domu.
I kto mi powie, że upały są fajne?


poniedziałek, 8 czerwca 2015

Nie lubię lata



Pewnie wszyscy lubią lato, bo jest ciepło i to czas wakacji. Ale ja go nie znoszę, bardzo źle mi się kojarzy, bo w 2012 r. spędziłam w szpitalu większość czerwca, a potem od lipca do 3-go października. A pierwszy wylew dostałam właśnie wtedy, kiedy było gorąco, bo w lipcu 2010.
Dlatego ten okres bardzo źle mi się kojarzy. Kiedy byłam w szpitalu w 2012 r., było gorąco, a tu trzeba leżeć w łóżku, w nieklimatyzowanej sali, gdzie leżały jeszcze inne osoby. A ja upały bardzo źle znoszę, dlatego w zeszłym roku musieliśmy kupić klimatyzator.
Jakikolwiek wyjazd na wakacje w czerwcu i w lipcu odpada, dopiero koniec sierpnia i wrzesień.
Może i większość lubi lato, ale ja nie.