sobota, 6 lipca 2024

CÓRKA KRÓLA

 



            Bajka o zaginionej księżniczce:

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żył sobie Król i Królowa. Mieszkali w pięknym zamku i niczego im nie brakowało.

Kiedy Królowa urodziła córeczkę, nazwali ją Umiłowana. Nie posiadali się ze szczęścia i obdarzyli ją wielką miłością.

Pewnego dnia Umiłowana poszła sama na spacer. Przewróciła się i uderzyła głową o kamień. Kiedy się ocknęła nic nie pamiętała – ani kim jest, ani gdzie mieszka.

Zaczęła iść przed siebie, aż doszła do chatki w lesie. Mieszkała tam uboga kobieta, która ją rozpoznała, ale powiedziała jej, że mieszka z nią, pomaga jej, a na imię ma Zapomniana.

Dziewczyna wszystko robiła – prała, sprzątała, gotowała.

Pewnego dnia przez okolicę przejeżdżał orszak z Królem i Królową. Dziewczyna poszła, by go zobaczyć. Kiedy Król przejeżdżał obok niej, rozpoznał w niej swoją córkę – Umiłowaną. Wytłumaczył jej kim jest, a ona…

 

No właśnie, zakończenie piszesz ty. Bo to ty jesteś tą córką Króla, którym jest Bóg. I to od ciebie zależy, czy ważniejsze będzie dla ciebie życie w biednej chacie – które jest symbolem ziemskiego życia, czy wybierzesz życie w zamku, jako prawowita dziedziczka Króla.

Pierwsza opcja jest ci znana, ale czy ci się podoba?

Druga możliwość to zupełne pójście w nieznane, ale może o to chodzi?

Wolisz życie w biednej chacie czy w zamku?

Ewelina Szot

piątek, 5 lipca 2024

06.07.2024 r. (Mt 9, 14-17) Nie można stosować zwyczajów Starego Przymierza do Nowego

 



Jesteś człowiekiem stosującym zasady Starego czy Nowego Testamentu?

 


CUD W JAŚLE?

 



            Niewiele osób wie, że w miejscu, gdzie obecnie stoi KRUS w Jaśle, przed II wojną światową stał kościół Franciszkanów. Został on zniszczony w 1944 r. – najpierw był spalony, a potem został zburzony materiałami wybuchowymi.

            Na jego miejscu postawiono tymczasową kaplicę. Gdy porządkowano ruiny, pod gruzami robotnicy znaleźli prawie nienaruszoną figurę św. Antoniego, która teraz stoi na placu przy KRUSIE.

            Zdarzenie uznano za cudowne.

            W 1957 r. ruszyła budowa dzisiejszego kościoła Franciszkanów, która trwała 6 lat. Obecne władze nie ułatwiały budowy nowej świątyni, a wręcz utrudniały ją – wstrzymywano prace budowlane, rekwirowano materiały, nakładano wysokie podatki.

            Jednak dzieło Boże nie upadnie, tak więc kościół powstał, a 06.10.1963 r. odbyła się procesja i poświęcenie nowego kościoła.

Ewelina Szot

05.07.2024 r. (Mt 9, 9-13) Powołanie Mateusza

 




Jezus stoi w tej chwili obok ciebie, patrzy na ciebie z miłością i mówi: "Pójdź za Mną".
Pójdziesz?

czwartek, 4 lipca 2024

MARTA ROBIN – KARMIONA POKARMEM Z NIEBA

 



            Oto historia Marty Robin, która przez 51 lat żywiła się wyłącznie Komunią Świętą:

            Marta Robin mieszkała na wsi. W wieku 16 lat poważnie zachorowała na epidemiczne zapalenie mózgu. W 1926 r. została sparaliżowana i do końca życia została przykuta do łóżka.

            Zaczęła czytać książki z biblioteki parafialnej. W jednej z książek przeczytała: „Czemu szukasz odpoczynku, skoro do walki zostałaś przeznaczona? Czemu szczęścia szukasz, skoro narodziłaś się dla cierpienia?”

            W pierwszej chwili zareagowała buntem, jednak później zmieniła zdanie. I gdy wydawało jej się, że umiera, miała wizję – Teresa od Dzieciątka Jezus przedstawiła jej 2 możliwości:  mogła od razu iść do nieba lub przyjąć cierpienie i ofiarować je w intencji odrodzenia Kościoła we Francji. Wybrała drugą opcję.

            Od 1928 r. nie spała, nie piła i nie jadła. Przez okres 51 lat jej jedynym pokarmem była Komunia Święta, którą przyjmowała raz w tygodniu. Wystarczyło zbliżyć Komunię do jej ust, a opłatek sam tam znikał.

            02.10.1930 r. Marta otrzymała jeszcze stygmaty –znaki męki Chrystusa na dłoniach, stopach, boku i czole. Lekarze poddawali ją licznym badaniom, które miały sprawdzić, czy Marta faktycznie nie przyjmuje żadnych płynów i pokarmów. Wszystkie wykazały to samo – oszustwo nie wchodziło w grę.

            Marta Robin straciła także wzrok, co przyjęła z ogromną pokorą.

            Mimo swoich licznych cierpień, przyjmowała je z pogodą ducha. Biła od niej niespotykana siła tak, że to od niej ludzie się uczyli i brali z niej przykład, w związku z czym jej postawa była przyczyną nawróceń wielu ludzi.

            Spójrz na historię Marty Robin i wyciągnij z niej wnioski.

 

Ewelina Szot