niedziela, 3 listopada 2024

WOJNY WEWNĘTRZNE I ZEWNĘTRZNE

 



 

            Z czego biorą się wojny, konflikty zbrojne, przelewanie krwi niewinnych ludzi?

            Czyż nie stąd, że ludzie nie walczą sami ze sobą w swoich wnętrzach, przystają na swoje zachcianki, idą za swoimi pożądliwościami, mówią: „Ja tego chcę i muszę to mieć”. Tylko niestety to coś, czego ludzie chcą, często już do kogoś należy, ale „to nic” – myślą sobie i robią wszystko, by to mieć.

            Tak wybuchają wojny wewnątrz człowieka – on z samym sobą nie walczy i w konsekwencji wybuchają wojny zewnętrzne, gdzie przemoc, przelew krwi i śmierć są na porządku dziennym.

            Im mniej człowiek będzie walczył w swoim wnętrzu, z samym sobą, tym więcej będzie wojen na świecie.

            Chcąc zadbać o pokój na świecie najpierw powinieneś zadbać o pokój w twoim wnętrzu.

 

Ewelina Szot

03.11.2024 r. (Mk 12, 28b-34) Pierwsze ze wszystkich przykazań



Czy przestrzegasz dwóch najważniejszych przykazań? To znaczy:
„Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą.
Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”.
A czy przypadkiem nie odwracasz kolejności tych przykazań, bo najpierw kochasz swoich bliźnich, ale tylko niektórych (dzieci, wnuki, mąż, żona, rodzice, bliskie osoby), a potem ewentualnie Pana Boga?
Powiesz pewnie, że Go nie widzisz, że Go nie słyszysz, że nie odczuwasz Jego obecności, ale jeśli nie masz z Nim indywidualnej relacji, bo się nie modlisz, bo nie czytasz Pisma Świętego, nie chodzisz na Adorację, nie przystępujesz do spowiedzi i Komunii świętej, to jak ty chcesz zbudować z Nim relację?
Chcesz w ogóle Boga w twoim życiu? Jeśli tak to przybliż się do Niego, a On zbliży się do ciebie.
https://ziarnko-gorczycy.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=1142

JAK ZMIENIĆ INNYCH?

 


 

Najpierw zmień siebie!

Wiem, że pewnie ta rada wcale ci się nie podoba, tylko że jak będziesz wymagać od innych, a sama będziesz robić coś zupełnie odwrotnego od tego co mówisz, to kogo ty zmienisz?

Zmiany musi być widać w twoim życiu. Ja zaczęłam od siebie i nie zmuszam nikogo do zrobienia czegoś podobnego. Widziałam jaki we mnie jest bałagan. Ten bałagan tylko Jezus mógł posprzątać. Powyrzucał z mojej świątyni ducha to, co nie było tam potrzebne, by zrobić miejsce nowym, wartościowym rzeczom.

Chrześcijaństwo, a zwłaszcza katolicyzm jest dziś niepopularne. Dlaczego? Bo mówi: ty popracuj nad sobą; ty najpierw się zmień, a wtedy zmienisz innych; zacznij od szukania problemu w sobie, a potem dopiero w innych.

Księży i spowiedź zastępuje się dziś często wizytami u psychologów. Ludzie wolą wylewać swoje żale przed psychologami niż oddać problemy Jezusowi w spowiedzi.

Czy rozwiążesz swoje problemy z psychologiem? Nie wiem. Mi pomógł Jezus, ale zrobisz, co zechcesz. Jezus się nie narzuca. On puka do drzwi twojego serca, ale klamka jest tylko od środka, więc tylko ty możesz Mu te drzwi otworzyć. Otworzysz?

Ewelina Szot

piątek, 1 listopada 2024

ŻYCIE ZIEMSKIE – RUSZTOWANIE, PO KTÓRYM WSPINAMY SIĘ DO NIEBA

 


 

            Dlaczego rusztowanie, a nie drabina? Przecież po drabinie byłoby łatwiej albo jeszcze lepiej - windą. No właśnie łatwiej, a droga do Nieba nie jest łatwa, przyjemna i wygodna, ale jak się tam już dotrze, jest tam tak fantastycznie, że aż brak słów.

            Niestety, większości ludzi nie chce się trudzić i wchodzić po rusztowaniu, dlatego na własne życzenie trafiają do piekła, gdzie będą cierpieć przez całą wieczność, czyli już zawsze. Nie przez 10 lat, nie przez 100 lat, ani nawet 1000 000, ale zawsze.

            Jak możemy się wspinać po tym rusztowaniu? Akceptując nasze bóle, cierpienia, trudności, a jednocześnie walcząc z nimi. Może się wydawać, że tego nie da się pogodzić, ale się da. Jest ogromna różnica między akceptacją, a rezygnacją. Rezygnacja wiąże się z pasywnością, nic nierobieniem w danej sprawie. To postawa, która mówi ze smutkiem: „Spotkało mnie nieszczęście. Widocznie Bóg tak chciał, ale ja to akceptuję”. Nie! To nie jest akceptacja! Akceptacja wiąże się z aktywnym działaniem. Ja przyjmuję to, co mnie spotkało, ale robię wszystko, co w mojej mocy, aby temu zaradzić i modlę się gorąco do Boga o pomoc w moich działaniach.

            Akceptacja jest mocno związana z ofiarowaniem tego wszystkiego Bogu, by mogło to przynieść dobry owoc.

            Dzisiejszy człowiek żyje szybko i tego samego oczekuje od Boga. Oczekuje natychmiastowych efektów, ale życie to maraton, a nie sprint. Boże plany często posuwają się powoli do przodu.

            Spójrzmy na dzieło św. Siostry Faustyny. Umarła w 1938 r., a dzieło, którego była twórczynią zostało zrealizowane długo po jej śmierci. Świętą została dopiero w 2000 r. i także w tym roku ustanowione zostało przez św. Jana Pawła II Święto Miłosierdzia Bożego. Nawet kierownik duchowy św. Siostry Faustyny – ks. Michał Sopoćko, który kontynuował wypełnienie dzieła Miłosierdzia Bożego, umiera w 1975 r. w poczuciu niespełnienia do końca zamierzonego dzieła.

            Nie trać zatem nadziei i cierpliwości!

Ewelina Szot

01.11.2024 r. (Mt 5, 1-12a) Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie



Czy cieszysz się z tego, że możesz ponieść swoją ofiarę dla Jezusa?
https://ziarnko-gorczycy.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=1140&p=2375#p2375

ZOSTAW PUSTYNIĘ ŚWIATA ZA SWOIMI PLECAMI

 



 

            Idziesz, idziesz i idziesz, tylko nie wiesz gdzie. Wstajesz, coś robisz, kładziesz się, śpisz i codziennie tak samo. Brakuje ci wody na tej pustyni świata, ale dopóki ty tak naprawdę nie będziesz chciał jej opuścić, to z niej nie wyjdziesz.

            Niby ci źle na tej pustyni, ale to zło już znasz, a jak z niej wyjdziesz i będzie gorzej? Ale co jeśli będzie lepiej? Czy nie jest tak, że twój nieuzasadniony lęk blokuje cię przed zrobieniem kolejnego kroku? Czy nie jest tak, że się boisz czegoś, czego być może nie ma?

            I zaoszczędzę ci czasu w szukaniu sobie wymówek, i wmawianiu wszystkim, że się nie da. Da się, bo ja wyszłam ze swojej pustyni.

Ewelina Szot