środa, 3 grudnia 2025

OFIARY PERFEKCJONIZMU

 



 

            Perfekcjonizm to bardzo niebezpieczne zjawisko i często bywa zauważone zbyt późno. Mamy tutaj do czynienia ze złem przebranym za dobro.

            Przeważnie człowiek, który wpadł w pułapkę perfekcjonizmu uważa, że postępuje dobrze, bo nie jest leniwy, za to dużo pracuje. Wszystko świetnie, tylko czegoś tu brakuje, a mianowicie UMIARU. To jest bardzo ważne pojęcie, które każdemu musi wejść w krew, bo z wszystkim można przesadzić albo zrobić czegoś za mało. Mając umiar robimy coś tak, jak należy – ani za dużo, ani za mało.

            Natłok zbyt wielu czynności do wykonania prawdopodobnie wywoła w pewnym momencie porażkę. Wtedy ludzie często doznają smutku. Pogrążanie się w smutku prowadzi do rozpaczy, której dzieckiem jest zniechęcenie.

            Zniechęcenie natomiast, wyraża się w trzech postawach:

1.      Bierność – człowiek zaprzestaje jakiekolwiek działania. Taki człowiek myśli sobie, że Bóg wszystko zrobi, więc nie podejmuje z Nim współpracy.

2.      Aktywizm – postawa odwrotna do bierności, jednak brakuje tu umiaru.

3.      Człowiek nie przejmuje się niczym i poddaje się rozpaczy – ta postawa jest najgorsza - nic dla człowieka nie ma sensu, więc po co, ma się starać. Wyznaczone zadanie jest niemożliwe do osiągnięcia, zatem nie ma co, próbować ponownie.

 

 

Widzimy zatem na przykładzie perfekcjonizmu, jak demony z sobą współpracują, aby pogrążyć człowieka, aby go strącić na samo dno rozpaczy, aby zrobić z niego swoją marionetkę, a ludzie często otwierają się na ich działanie, poddają się im i w ogóle z nimi nie walczą. A ty? Jak jest z tobą w tej kwestii?

Ewelina Szot

wtorek, 2 grudnia 2025

https://ziarnko-gorczycy.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=1523

 https://ziarnko-gorczycy.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=1523&p=3141#p3141

CZY ZAPROSISZ JEZUSA NA STRYCH W TE ŚWIĘTA?

 



Pewnie dbasz o swój dom i przed świętami. Musisz wszystko dokładnie wyprzątać: umyć okna, pościerać kurze, umyć podłogi, poodkurzać, przyrządzić smaczne potrawy, bo goście przyjdą. O wszystko dbasz, tylko nie o to, co jest najistotniejsze w świętach.

O Jezusa.

To On jest najważniejszym gościem, dla którego musimy wysprzątać mieszkania naszych serc. Kto przyjmuje Króla na strychu? A ludzkie serca często wyglądają, jak takie zakurzone strychy, na których ktoś pobieżnie posprzątał – czy spowiedź 2 razy w roku albo nawet raz jest w stanie usunąć wszystkie brudy?

I zamiast zabrać Jezusa do salonu, ty pewnie zaprowadzisz Go na strych, posadzisz na jakimś starym krześle, między starą szafą, a rowerem, z sufitu będą zwisać pajęczyny, a ty założysz maskę świetnej gospodyni albo świetnego gospodarza i zaproponujesz Jezusowi coś do picia.

Potem pójdziesz przygotować napój, ale tak naprawdę pójdziesz do swoich gości, których posadzisz w salonie. Z nimi będziesz bawić się w najlepsze kilka godzin, a w tym czasie Jezus będzie siedział sam na strychu.

Kiedy goście wyjdą późno w nocy, ty przypomnisz sobie o Jezusie. Pójdziesz na strych, ale Jezusa już nie będzie.

Wyjdzie po cichu –zobaczy, że nikt Go tu nie chce.

Tak dzieje się co roku w bardzo wielu domach, być może też w twoim. W Świętach Bożego Narodzenia już niestety przestaje chodzić o Jezusa. Ludzie pozornie oczekują Jego przyjścia.

My wszyscy coraz bardziej przypominamy ludzi z Betlejem. Nie mamy miejsca w gospodzie – salonie, więc odsyłamy Maryję, Józefa i nienarodzonego Jezusa do szopy, czyli na strych.

 

Ewelina Szot

poniedziałek, 1 grudnia 2025

02.12.2025 r. (Łk 10, 21-24) Jezus rozradował się w Duchu Świętym

 https://ziarnko-gorczycy.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=1522&p=3139#p3139

CZY PO DRODZE CI DROGI BOGA?

 



 

„Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana.” (Iz 55, 8)

            Wiedząc zatem, że nasze myśli i drogi często nie odpowiadają myślom i drogom Bożym powinniśmy nabrać dystansu do samych siebie i coraz bardziej wcielać w swoje życie pokorę.

            Tego brakuje nam wszystkim. Brakuje nam pokory. Skaczemy na jednej długiej nodze – ta noga to pycha. Noga pokory jest często u nas wszystkich bardzo krótka. Musimy zrównać obie nogi, bo inaczej runiemy na ziemię.

            Czasem nam jednak tego potrzeba, abyśmy się ocknęli – musimy upaść nisko, by zobaczyć, że sami nie damy rady wstać. Jezus nas podniesie, jeśli nie będziemy się bronić przed Jego pomocą, jeśli będziemy chcieć Jego pomocy. On ci powie: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17, 19) i pokaże ci drogę, Jego drogę. To tą drogą powinnaś iść.

Ewelina Szot