niedziela, 22 czerwca 2014

Wielki krok do przodu



     Kiedyś oglądałam stare filmiki. Były to filmiki ze szpitala, z rehabilitacji, z 2011 r. i z 2012 r., a także z mojej ostatniej wyprawy do babci i z Sylwestra.
     Powiem, że różnica między moim obecnym stanem, a stanem z tych filmików, jest ogromna.
     Na filmikach z 2011 r., czyli w rok po wylewie i na tym z 2012 r., czyli zaraz po przebytych operacjach, jestem o połowę chudsza, od obecnego stanu. Wyglądam jak anorektyczka. Po wyjściu ze szpitala w 2012 r. ważyłam 39 kg przy wzroście 172 cm. Ale to nie dla tego, że tak chciałam, ale dlatego, że przez 2 tygodnie kompletnie nic nie jadłam, tylko przyjmowałam kroplówki. Nie jadłam, bo nie mogłam, wszystko co zjadłam zostało zwrócone.
     Później mogłam coś zjeść, ale niewiele, dlatego przyjmowałam leki na zwiększenie masy ciała.
    Widoczna jest też różnica w sposobie mojego chodzenia i w postawie. Na filmikach z 2011r. chodzę w poręczach i rehabilitantka musi mnie trzymać, a teraz w poręczach chodzę sama. Kiedyś, gdy próbowałam przejść na czworakach, rehabilitantka musiała mnie trzymać, teraz chodzę sama, nawet koło domu po kostce. Oczywiście mam ochraniacze na kolanach.
     Kiedy chodzę z balkonikiem, musiały mnie trzymać 2 osoby, teraz z balkonikiem chodzę sama. Bez balkonika chodzę z mężem lub z tatą. Właśnie tak szłam ostatnio do babci.
     Oprócz tego, moja postawa jest inna. Nie garbię się tak i jak idę, to nie jestem zgięta wpół, tylko patrzę przed siebie.
     Kiedyś oglądałam film z mojego wesela, on też jest z 2012 r. Jak ja tam siedzę na wózku, jaka ja tam jestem okropnie pokrzywiona. Katastrofa.
     Tymi filmikami sama siebie zmotywowałam do dalszej pracy. Dzięki nim zobaczyłam jak wiele osiągnęłam i teraz na pewno się nie poddam.
     Szukałam motywacji do dalszej pracy, a ona była tak blisko.
   Tych filmików nie pokarzę każdemu, a jedynie tym, którzy znajdą się w podobnej sytuacji i będą potrzebowali wsparcia. To pomoże im uwierzyć we własne siły i pozwoli zrozumieć, że ciężką pracą, można zdziałać bardzo dużo.
     Piszcie do mnie jeśli potrzebujcie duchowego wsparcia. Chętnie pomogę.

sobota, 21 czerwca 2014

Apel – chodźmy na wybory



     Pragnę zachęcić wszystkich do chodzenia na wybory. Czas zmienić coś w tym kraju, a nie będzie żadnej zmiany, jeśli będziemy siedzieć z założonymi rękami. Wszyscy narzekają, że jest źle, ale nie ma prawa narzekać ten, kto nie głosował. Może za to narzekać ten, kto głosował, a wygrał ktoś inny, niż osoba, na którą oddał głos.
     Nie ukrywam, że nie jestem za partią, która obecnie jest przy władzy. Dlatego apeluję, chodźmy na wybory! Na razie na wybory, w większości chodzą bogacze, którym władza PO odpowiada, ale ta sytuacja się nie zmieni jeśli większość obywateli to sobie „oleje”.
     Tak właściwie, wg mnie, powinna być opcja: Brak odpowiedniego kandydata. Wtedy na pewno większość poszłaby na wybory.  
     W dobie obecnej afery czas powiedzieć rządowi Donalda Tuska stanowcze nie. Już dosyć tego. Te rządy to totalna kpina. Ten rząd żeruje na obywatelach i okrada nas.
     Może jednak ktoś jest za tą partią i czuje się obrażony moimi słowami? Takie jest moje zdanie, mogę je wyrazić, a tak nawiasem mówiąc, to wolność słowa w tym kraju obowiązuje. 


czwartek, 19 czerwca 2014

Blogi innych



     Ostatnio zaczęłam czytać blogi innych osób, zwłaszcza osób niepełnosprawnych. Szukałam jakiegoś wsparcia duchowego, takiego pokrzepienia i podniesienia na duchu.
     Jestem osobą o pozytywnym nastawieniu do życia i dlatego uważam, że to tym osobom niepełnosprawnym przydało, by się wsparcie oraz pomoc i to ogromna. Po mnie to spłynęło, jak woda po kaczce, ale swoimi postami, mogliby załamać nawet zdrową osobę. Na blogach przejawiały się teksty typu: chcę umrzeć.
     Nie za bardzo mogę to zrozumieć, bo ja w mojej walce nie jestem sama. Bardzo pomaga mi rodzina, która jest dla mnie ogromną podporą. Są niestety ludzie samotni, którzy nie mają takiego wsparcia i to jest smutne.
     Odbiegając od informacji zawartych w blogach, chcę poruszyć kwestię znaków interpunkcyjnych w blogach. Bardzo często w zdaniach brakuje przecinków, tam gdzie powinny one być, przez co często zdanie traci sens. Ja nie twierdzę, że jestem alfą i omegą, czy też wszystko wiem, ale pewne podstawy mam i staram się popełniać tych błędów jak najmniej.
     Błędy interpunkcyjne, popełniają na swoich blogach również osoby znane.
     Na co zwróciłam również uwagę? Jako czytelnik stwierdziłam, że niektóre posty są za długie, czytanie ich nużyło mnie. Przyznaję, że ja też na początku pisałam długie posty, ale to się zmieniło i kiedy teraz mam dłuższy post, logicznie go dzielę.
     A wy wolicie czytać krótsze, czy może dłuższe posty?

wtorek, 17 czerwca 2014

Mundial - niewyemitowanie ceremonii otwarcia



     12.06.2014 r. rozpoczął się Mundial. Przed pierwszym meczem miała miejsce ceremonia otwarcia, która nie została wyemitowana w Polsce i ponoć w całej Europie.
     Bardzo chciałam zobaczyć ceremonię otwarcia, gdyż był tam przedstawiony szkielet, sterowany myślami, który umożliwiał ludziom niepełnosprawnym, na wózkach, wstać z wózka i samodzielnie chodzić. Dowiedziałam się, że niepełnosprawny chłopak wstał z wózka, przeszedł się i siłą umysłu wpłynął na szkielet i kopnął piłkę.
     Niestety Polska i ponoć cała Europa, nie wyemitowała tej transmisji, bo ponoć były problemy z sygnałem. Bardzo ciekawe. Tylko dlaczego za chwilę mecz już leciał wyświetlony normalnie? Wtedy już nie było problemów z sygnałem?
     Bardzo żałuję, że nie mogłam tego obejrzeć. Taki wynalazek to ogromna szansa dla ludzi poruszających się na wózkach, którzy już nigdy nie staną na własne nogi, by móc się samodzielnie poruszać. Ja mam tę szansę, kiedyś stanę na nogi, ale co mają powiedzieć ludzie, którzy już nigdy nie wstaną z wózka?

niedziela, 15 czerwca 2014

Ograniczenia wynikające z poruszania się na wózku (część druga)



     Dodatkowo wózek, który zabieram, gdy gdzieś jadę, jest dość szeroki, w związku z czym nie do każdego sklepu się zmieszczę. W domu mam wózek znacznie węższy, ale niestety się nie składa, więc do samochodu go nie zabieram. Do niektórych sklepów nie wjadę, bo jest zbyt wąsko, mogę sobie tylko wystawy pooglądać.
     Kolejna rzecz jest taka, że nie mogę brać udziału w imprezach masowych. Przykładem mogą być tutaj Dni Jasła. Gdybym tam nawet wjechała, nic bym nie widziała. Niby organizatorzy pozwolili mi stać zaraz przy scenie, ale stoją tam głośniki, więc w takim huku ciężko, by było wytrzymać. A gdybym stała w tłumie, to pewnie zostałabym stratowana, a już nie ma mowy o wyjściu z tego tłumu, gdybym chciała wrócić do domu.
     Fakt, że obecnie poruszam się na wózku, jest kłopotliwy dla mnie w kościele. Zawsze muszę czekać na sam koniec, aż wszyscy ludzie pójdą do Komunii, czy też wyjdą z kościoła na zewnątrz po mszy. Muszę być na samym końcu, bo ludzie nie umieją poruszać się w tłumie. Wszyscy się pchają jeden na drugiego, a jeszcze ktoś, by się na mnie przewrócił i nieszczęście gotowe.
     Kolejny problem jest taki (tymczasowy), że gdy idziemy na jakieś wesele, nie mogę sobie potańczyć. Piszę, że to jest problem tymczasowy, bo do tej pory tak było, ale już koniec z tym. W Sylwestra już tańczyłam z moim mężem. Dodatkowo tańczymy sobie co jakiś czas. To jest taka forma rehabilitacji.
     Te wszystkie ograniczenia sprawiają, że chcę jak najszybciej pozbyć się wózka i być znów sprawna.