czwartek, 23 października 2014

Jesienny spacer



     W niedzielę popołudniu wybraliśmy się na poobiedni spacer po naszej miejscowości. Była ładna pogoda, choć wiało, a jednocześnie świeciło słońce, przez co zarówno było zimno i gorąco.
     Naszym celem był mały lasek, gdzie mieliśmy nazbierać bukiet liści.
     Potem postanowiliśmy jechać na Folusz.
     Oto kilka zdjęć z naszego spaceru:


wtorek, 21 października 2014

2 lata od ślubu

     Dzisiaj minęło dokładnie 2 lata od naszego ślubu. Nic się nie zmieniło, a chyba nawet jest lepiej.
     Nasz ślub odbył się w niedzielę, a nie jak zazwyczaj w sobotę. Była tylko najbliższa rodzina, w sumie 27 osób. Ten ślub był inny, bo panna młoda nie poszła na własnych nogach do ołtarza, a została zawieziona na wózku przez pana młodego.
     Mogliśmy czekać jeszcze nie wiadomo ile zanim stanę na nogi, więc stwierdziliśmy, po co czekać, ale była to przemyślana decyzja. Po prostu „co się odwlecze, to nie uciecze”. Mieliśmy się pobrać w 2010 r., przeciągnęło się do 2012 r.
     Przeszliśmy test jeszcze przed ślubem i zdaliśmy go na 6. Kto się może pochwalić takim osiągnięciem i 100% zaufaniem w stosunku do drugiej osoby?
     2 lata minęło, a przed nami kolejne.


niedziela, 19 października 2014

Moje najnowsze osiągnięcie



     Wcześniej pisałam, że nie dam rady sobie zupy podgrzać. To już nieaktualne! Kiedyś zalałam sobie płatki gorącym mlekiem i robię to każdego dnia.
     W Tajęcinie uczyli mnie, jak na wózku przewieźć gorącą herbatę z kuchni do pokoju. Trzeba na kolanach położyć deskę do krojenia, a na desce kubek i przewieźć wózkiem. Z gorącym mlekiem było podobnie. Nalałam go do rondelka z długim uchem, zagrzałam, a kiedy było gorące złapałam za ucho i położyłam go na desce, która była na kolanach. Przewiozłam mleko na stół, gdzie był talerz z płatkami i nalałam mleko do talerza.
     Dla mnie to było prawdziwe osiągnięcie i jestem z siebie dumna.

czwartek, 16 października 2014

Winda – dla kogo jest?



     Już pisałam o tym wcześniej, ale poruszę ten problem jeszcze raz. Pytam: dlaczego ludzie, którzy mogą przejść się schodami, jeżdżą windami?
     Niektórzy nie mogą skorzystać ze schodów, jak ludzie niepełnosprawni, czy matki z dziećmi w wózkach.
     Ciągle powtarza się sytuacja, że muszę czekać, bo winda wypełniona jest osobami w pełni sprawnymi.
     Czasem mi ręce opadają, gdy po raz kolejny mam do czynienia z taką sytuacją. Przeważnie ma ona miejsce w galeriach handlowych.
     Apeluję do was i proszę nie zajmujcie nam miejsca.


wtorek, 14 października 2014

Efekty po Tajęcinie



     Jak pisałam wcześniej, efekty po rehabilitacji nie są od razu widoczne. Potrzeba czasu i właśnie ten czas upłynął.
     To nie jest tak, że ja po jednym pobycie zaczęłam chodzić. To jest jeszcze przede mną, ale jest znacznie lepiej.
     Po pierwsze, chodzę lepiej i znacznie lżej. Zwłaszcza mój mąż to widzi, a jego kręgosłup to odczuwa. Dostałam zestaw ćwiczeń i np. mam z balkonikiem stawiać duże kroki, innym razem małe, chodzenie nie unosząc wysoko nóg do góry, tupanie.
     Kolejna rzecz, przesiadam się sama z wózka na fotel i odwrotnie. Przedtem najpierw schodziłam na podłogę, a później na fotel, czy wózek, a teraz bezpośrednio.
     Zwiększyła się też moja precyzja. Lepiej mi zrobić precyzyjne rzeczy. Przewożę sobie na wózku różne rzeczy z kuchni do pokoju. Zrobiłam sobie też sama kawę.
     Dodatkowo mam też większy zakres skrętu głową. Z tyłu głowy mam bliznę i nie mam kawałka czaszki po operacji. W związku z tą blizną, odczuwałam ból przy wyproście lub gdy mnie ktoś dotknął w tę bliznę np. przytulając mnie. Teraz zakres obrotu głową zwiększył się, choć nadal to miejsce mnie boli. Pomogły masaże, które miałam tam robione. Nie należały do przyjemnych, ale pomogły.
     Poza tym siedzę znacznie szerzej. Z tym wcześniej był problem, bo kolana schodziły mi się do środka i moje nogi miały kształt litery X.
     Może ktoś powie, że to małe rzeczy, ale one składają się na dużą całość.     
                                                     

niedziela, 12 października 2014

Rehabilitacja w szpitalu



     5 listopada idę na oddział rehabilitacyjny do szpitala nr 2 w Rzeszowie. Będę tam prawdopodobnie 3 tygodnie. Wcześniej przedłużali pobyty, ale w tym roku podobno nie.
     Nie będzie tam internetu i nie będę wracać do domu na weekendy, więc postów nie będę publikować.
     Mam nadzieję, że rehabilitacja będzie skuteczna, zresztą zawsze jest.