niedziela, 19 lipca 2015

Podróż poślubna?



Niedługo minie 3 lata od naszego ślubu, a my w dalszym ciągu nie byliśmy w podróży poślubnej. Właściwie nigdzie razem nie byliśmy, nie licząc 2 tygodni w sanatorium i 3 tygodni na rehabilitacji w Tajęcinie, ale to się nie liczy, bo ja tam nie wypoczywałam, a pojechałam tam ciężko pracować.
Niby w zeszłym roku chcieliśmy razem wyjechać, choć na parę dni, ale jeszcze nie byłam tak sprawna, jak teraz, więc hotel musiałby być dostosowany do osoby niepełnosprawnej, a takich miejsc jest mało, a jak są, to są kosztowne.
Dostaliśmy zaproszenie od pewnej pani, do jej pensjonatu nad morze. Jeszcze jest za wcześnie dla mnie na taką podróż, od nas to około 12 godzin. Kolejna rzecz, jak wjadę wózkiem na plażę? Inna sprawa, musi być ciepło, a ja upały źle znoszę.
Ale kiedyś na pewno znajdzie się odpowiednie miejsce i czas na naszą podróż poślubną.


czwartek, 16 lipca 2015

Kolejna rocznica



                17.07.2015 r. mija kolejna rocznica od mojego wylewu. Tym razem to już 5 lat.
             Patrząc z perspektywy czasu na to wszystko, co się wydarzyło przez ostatnie lata, nie mam pretensji, że miałam ten wylew. Zaakceptowałam to zdarzenie. I choć to był prawdziwy koszmar, to były też i pozytywne strony.
                Bo gdzie bym teraz była i co bym robiła, gdyby nie wylew? Pewnie miałabym jakąś nudną pracę, której bym nie lubiła, bo nie odnalazłabym mojego powołania, którym jest pisanie, albo pracowałabym „na zmywaku” za granicą, licząc każdy grosz.
                Ale było, to co było i nie powiem, że to na mnie nie wpłynęło. Zmieniłam się, ale raczej na plus. Nie tylko ja tak uważam, ale osoby z mojego najbliższego otoczenia też.
                A wszystkim powiem: nie ma co się załamywać, tylko cały czas iść do przodu. Ja już jeden cel główny osiągnęłam – jestem zdrowa, teraz czas na samodzielne chodzenie.
Czy wyglądam jakbym miała 3 wylewy?

środa, 15 lipca 2015

Życie jest piękne



                Wreszcie się skończyła – ta obawa, co będzie jutro. Na razie nie mogę się przyzwyczaić do tej myśli, to jest dla mnie coś nowego. Po tym, jak się dowiedziałam, że jestem już zdrowa, dziwnie się czuję. Oczywiście cieszę się bardzo, ale jest we mnie takie dziwne uczucie, bo całe ostatnie 5 lat było poświęcone walce z chorobą, a teraz koniec walki, tylko rehabilitacja.
                Wreszcie możemy zacząć planować, co będziemy robić za rok, czy za 2 lata. To jest takie  dziwne, bo do tej pory planowaliśmy tylko najbliższą przyszłość, przeważnie kiedy jechać na rehabilitację.
                Teraz planuję „spłacać” to, co dostałam. Na początek wycieczki po Polsce do miejsc świętych – Częstochowa, Wadowice, Licheń, Terespol. A kiedy będę już bardziej sprawna – Watykan.

niedziela, 12 lipca 2015

czwartek, 9 lipca 2015

Słaba płeć?



Mówi się, że kobiety to słaba płeć, ale czy na pewno?
Mężczyźni i kobiety nie zostali stworzeni tacy sami. Mężczyźni są silni fizycznie, a uważam, że kobiety są silniejsze psychicznie. Nikogo tu nie obrażam, tak jesteśmy skonstruowani.
Mój przykład to może potwierdzić. Nie znam mężczyzny, który przez 5 lat znosiłby to, co ja. Nie mówię, że takiego nie ma, ja takiego nie znam.
Każdy jest inny, nie ma dwóch takich samych osób i bardzo dobrze, bo każdy, zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają w sobie siłę, aczkolwiek różną.


poniedziałek, 6 lipca 2015

„Udogodnienia” dla niepełnosprawnych



                Kiedyś byłam w Jaśle. Zatrzymaliśmy się na parkingu pod Urzędem Miasta. Jest tam miejsce dla niepełnosprawnych. Niby udogodnienie, więc to „udogodnienie” przedstawiam na zdjęciu.
                Różnica wysokości między miejscem parkingowym, a chodnikiem, wynosi ok. połowy koła od wózka. Jak, więc osoba na wózku ma się sama na ten chodnik dostać?