środa, 29 czerwca 2022

Jezus uzdrawia paralityka i odpuszcza mu grzechy – 30.06.2022 r. (Mt 9, 1-8)

http://ziarnko-gorczycy.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=306&sid=113edba2a1ee2eea8ce090aa2fcd6ac5


Dziś takich paralityków, którzy nie mogą chodzić jest cała masa.
Ale nie takich paralityków w sensie fizycznym, tylko duchowym, bo nie umieją przyjść do Jezusa, nie potrafią chodzić Jego ścieżkami.
I potrzebują odpuszczenia grzechów.
Wołaj do Jezusa. On czeka, aż zechcesz, aby cię uzdrowił.

 

OGÓLNE ZNIECHĘCENIE, WYPALENIE ZAWODOWE, ROZLENIWIENIE, KRYZYS WIEKU ŚREDNIEGO – DZIAŁANIE DEMONA POŁUDNIA



 

Kiedy ogarnia cię zniechęcenie, rozleniwienie, nie chce ci się zupełnie nic, to sygnał dla ciebie, że jesteś celem ataku demona południa.

Pisał o nim w IV wieku Ewagriusz z Pontu, jednakże działanie tego demona jest nadal bardzo aktualne.

Demon południa jest ściśle związany z pojęciem acedii. Pojęciem przez wiele osób zapomnianym, ale wciąż aktualnym. Termin ten wiąże się z całkowitym zniechęceniem, marazmem, bezcelowością działania.

Dlaczego w ogóle demon południa? Nazwa ta jest związana z wędrówką w słońcu, w południe. Przypieka ono w głowę wędrowca tak mocno, że opuszczają go wszystkie siły. Jest zatem jednym z najbardziej uciążliwych demonów.

Kiedy więc zaczynasz odczuwać znużenie, nie widzisz sensu w swoim działaniu, bo „to się na pewno nie uda”, odrzuć od siebie te myśli, bo posuwa ci je demon południa.

Wszyscy jesteśmy na celowniku różnych demonów, bo zapewne nie wszyscy wiedzą, że demonów jest wiele i każdy jest odpowiedzialny za inną dziedzinę życia człowieka. Bądźmy zatem czujni i zawsze gotowi na walkę, by pokonać przeciwnika.

 

 

Św. Paweł pisze w liście do Efezjan:


10 W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi.

11 Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. 12 Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.

13 Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. 14 Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, 15 a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju.

16 W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. 17 Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże - 18 wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych 19 i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta moje otworzę, dla jawnego i swobodnego głoszenia tajemnicy Ewangelii, 20 dla której sprawuję poselstwo jako więzień, ażebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem.

 

Ewelina Szot

 

WSZYSTKO MOGĘ

 


Tak często wszystko chcesz zrobić sam. Chcesz być niezależny, samodzielny, samowystarczalny…

Ale jak coś nie idzie po twojej myśli, to co robisz?

A dlaczego po prostu nie zaufasz Bogu? Dlaczego nie chcesz pozwolić, żeby to On się wszystkim zajął? Może nie tak, jak ty sobie zaplanowałeś, ale najlepiej, jak to tylko możliwe, bo wszystko pójdzie zgodnie z Jego planem.

Ponferrada, Hiszpania 1556 rok Samotnia Przenajświętszego Sakramentu

Podobnie jak El Cebrero, Ponferrada leżała na szlaku prowadzącym do Santiago de Compostella, stanowiąc miejsce odpoczynku pielgrzymów. W 1556 roku miał tu miejsce cud eucharystyczny, który upamiętnia kaplica zwana „Samotnią Przenajświętszego Sakramentu”. Cud wiąże się z osobą Juana de Benavente. Mężczyzna był trenerem psów i wraz z żoną mieszkał na obrzeżach miasta. Był szanowany z racji swej pobożności – każdego wieczoru nawiedzał kościół i długo się w nim modlił. Zakrystianin, znając jego zwyczaj, zostawiał mu klucze i spokojnie szedł do domu a Juan, gdy skończył modlitwy, zamykał świątynię. Pewnego wieczoru jego pobożność została wystawiona na próbę. Juan, korzystając z tego, że był sam w kościele, postanowił… ukraść naczynia. Tabernakulum było drewniane, więc nie miało wartości, za to cyborium, w którym były konsekrowane Hostie mogło przynieść mu niezły zysk. Mężczyzna zabrał tabernakulum, oddał klucze od kościoła i udał się w stronę rzeki. Chciał utopić niej skrzynkę i Hostie a cyborium zamierzal sprzedać. Im bliżej był rzeki, tym dziwniejsze rzeczy zaczęły się dziać. Drewniane tabernakulum stawało się coraz cięższe i niczym magnes trzymało się jego ciała – tak, że nie mógł wrzucić go do wody. Przestraszony tymi znakami postanowił wrócić do domu. Gdy przekroczył próg mieszkania, tabernakulum stało się dziwnie lekkie i spadło na ziemię. Juan ukrył je przed żoną, by nie zadawała mu pytań. W nocy z miejsca, gdzie ukryl skrzyneczkę, zaczęła bić światłość. Zauważyła to jego żona i zapytała, co się dzieje. Juan nie odpowiedział, tylko zabrał ze soba tabernakulum i wyszedł. Poszedł nad rzekę, ale bojąc się, że tabernakulum znów stanie się nienaturalnie ciężkie postanowił wrzucić je w jeżyny. Następnego dnia proboszcz zauważył kradzież. Wiadomość o niej szybko obiegła Ponferradę mieszkańcy zaczęli szukac sprawcy, ale nikt nie podejrzewał znanego z pobożności Juana. Tymczasem mężczyzna był coraz bardziej nerwowy. Zastanawiał się, jak opuścić miasto. Miejsce, gdzie wyrzucił Hostie, było położone na odludziu. Najczęściej odwiedzały je matki z dziećmi, które mogły się tam spokojnie bawić. Właśnie dzieci zauważyły, że wśród krzewów zaczęło dziać się coś dziwnego. Pojawiły się piękne ptaki, podobne do białych gołębi, których wcześniej tam nie było. Nawet gdy dzieci rzucały w nie kamieniami, wracały do jeżyn. W nocy zaś pojawiło się tajemnicze światło, które było widoczne nawet z daleka. Dodatkowo niektórzy słyszeli cudowne śpiewy…
Hostie odkryli kusznicy, którzy postanowili zapolować na rzadkie ptaki. I teraz zaczęły dziać się tajemnicze rzeczy: pękały łuki, rwały się cięciwy, żadna strzała nie poleciała w kierunku ptaków. Jeden z kuszników postanowił podejść bliżej jeżyn, by sprawdzić, co się dzieje. Zauważył drewnianą skrzyneczkę: była otwarta, było widać znajdujące się w niej Hostie. Co więcej, biła z niej światłość. Mężczyzna szybko domyślił się, że znalazł Najświętszy Sakrament, którego poszukiwało całe miasto. Pobiegł w kierunku domów i wszedł na dzwonnicę kościoła pw. Św Piotra, by biciem dzwonów powiadomić mieszkańców, że stało się coś ważnego. Wspólnie udano się w kierunku krzaków. Tam czekały tabernakulum, Hostie, ptaki i światło. Procesyjnie odniesiono Hostie do kościoła a złodziej przyznał się do winy (zgodnie z obowiązującym prawem został skazany na karę śmierci przez powieszenie).

 


„Niezmienne i trwałe przesłanie naszej wiary brzmi:

Bóg jest żywą siłą przenikającą nasze życie i nasze myślenie.

Tylko Kościół zwrócony ku Bogu może być Kościołem zwróconym ku ludziom”.