A czy ty przypadkiem nie zgubiłeś Jezusa i czy ty nie idziesz przez życie bez Niego?
https://ziarnko-gorczycy.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=1374&p=2843#p2843
sobota, 28 czerwca 2025
28.06.2025 r. (Łk 2, 41-51) Maryja rozważała wszystko w swoim sercu
NIEOCZEKIWANA POMOC BOGA
Jak wygląda pomoc Boga?
Często ludzie spodziewają się jakiegoś spektakularnego wydarzenia, które odmieni ich życie, i oczywiście czasem tak jest, ale czasem ta pomoc od Boga przychodzi przez ręce ludzi. Mówi o tym pewna śmieszna historyjka:
W pewnej wiosce nastąpiła straszna powódź. Jeden z mieszkańców modlił się do Boga o pomoc i Bóg odpowiedział, że mu pomoże.
Kiedy woda wzbierała, człowiek ten uciekł na dach. Przepływała akurat łódź ratunkowa i chciała go zabrać, ale on odpowiedział, że nie płynie z nimi, bo jego Bóg uratuje.
Kiedy woda znowu się podniosła i sięgała mu do kolan, przepływała kolejna łódź, która chciała go zabrać, ale on znowu powiedział, że Bóg go uratuje i został na dachu.
Woda znowu się podniosła i sięgała mu do ramion. Znów przepływała łódź ratunkowa, której pomoc ów człowiek odrzucił.
Niestety woda znów się podniosła, a mężczyzna utopił się.
Stanął wtedy przed Bogiem i zawołał z pretensjami w głosie:
-Boże, dlaczego mi nie pomogłeś? Ja się tak modliłem do Ciebie.
Na to Bóg odpowiada:
-Próbowałem ci pomóc. Sam odrzuciłeś Moją pomoc. Wysłałem do ciebie 3 łodzie ratunkowe.
Czasem mamy właśnie takie mylne wyobrażenia o Panu Bogu. Niektórzy myślą, że jak Go proszą o pomoc, to ta pomoc przyjdzie w jakiś spektakularny sposób, coś w stylu rozstąpienia się Morza Czerwonego, by Izraelici mogli przejść.
Jednak często Bóg działa przez pozornie zwykłe sytuacje, przez drugiego człowieka.
Przykład – modlisz się o uzdrowienie z jakiejś choroby. Twoje uzdrowienie nie musi przyjść w jakiś cudowny, spektakularny sposób. Może tak być, ale często to uzdrowienie następuje za sprawą lekarzy, którym Bóg dał talent leczenia ludzi.
Pewien człowiek miał pretensje do Boga, że nic nie robi z tym, że tak wielu ludzi żyje w nędzy i ubóstwie, a Bóg mu odpowiedział:
-Ależ robię. Stworzyłem ciebie.
No właśnie. A co ty konkretnie robisz, żeby pomóc innym?
Ewelina Szot
czwartek, 26 czerwca 2025
CO BY ZROBIŁ JEZUS?
Zastanawiałeś się, co by zrobił Jezus, gdyby stał przed takim dylematem, jak ty teraz stoisz?
Chyba za rzadko zadajemy sobie to pytanie, a jeszcze rzadziej na nie odpowiadamy inną odpowiedzią niż „nie wiem”.
Dlaczego?
Bo tak jest prościej, wygodniej. Jezus nie skrzywdziłby nikogo, tym co by zrobił, ale osiągnąłby swój cel.
To tak, jak w sytuacji, gdzie przy studni spotkał Samarytankę. Samarytanie – nieprzyjaciele Żydów, poganie. I to właśnie taka kobieta została pierwszą apostołką. To jej pierwszej (publicznie) wyznał, że jest Mesjaszem, aby ogłosiła to ludziom, a od czego się zaczęło? Co łączyło Samarytankę i Żyda?
Woda. To, że i Żyd, i Samarytanka muszą pić.
Niby taki banalny pretekst, by zacząć rozmowę, a jaki genialny.
Zatem naśladuj Jezusa. Nie zawsze dobrze jest od razu przejść do rzeczy, walić prosto z mostu. Musisz wczuć się w sytuację tej drugiej strony i zastanów się, jak ty byś zareagował, gdyby ktoś powiedział do ciebie w taki sam sposób, w jaki ty powiedziałeś do tej osoby.
I kolejna sprawa. Czy Jezus, by tak powiedział?
Ewelina Szot
środa, 25 czerwca 2025
26.06.2025 r. (Mt 7, 21-29) Dom zbudowany na skale i dom zbudowany na piasku
Podstawy budownictwa w Ewangelii?
1. O czego zaczynamy budowę domu?
Czyż nie od położenia fundamentu?
2. W jakim domu wolałabyś mieszkać?
W położonym na piasku, czyli niestabilnym, niebezpiecznym, byle jakim, takim, który żadnej większej burzy nie wytrzyma, tylko runie?
Czy może na skale? Stabilnym, bezpiecznym, trwałym, takim, który przetrzyma każdą burzę?
Zatem na czym zbudowałaś swój dom, którym jest wiara?
https://ziarnko-gorczycy.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=1372&p=2839#p2839
ŚMIAĆ SIĘ CZY PŁAKAĆ?
W pewnym kościele był problem z gołębiami. Wchodziły do świątyni, a przyciągał je ryż sypany w trakcie ślubów.
Zastanawiano się, co poradzić na ten problem, a był istotny, bo gołębie fruwały po kościele w trakcie Mszy św.
Proboszcz zwołał Radę Parafialną, która miała ustalić coś w tej sprawie. Odrzucono pomysł rozsypania zatrutego ryżu i sprowadzenia jakiegoś drapieżnika gołębi. Po długim milczeniu, głos zabrał pewien starszy pan:
-Rozumiem, że chcecie, żeby gołębie nie wchodziły do kościoła?
-No tak – odparli wszyscy.
-Nie chcecie, żeby kiedykolwiek pokazały się w kościele? – dopytywał starszy pan.
-Tak – odparli zniecierpliwieni ludzie.
Na to starszy pan:
-To nic prostszego. Ochrzcijcie je, poślijcie do Pierwszej Komunii Świętej, zróbcie Bierzmowanie, a już ich więcej w kościele nie zobaczycie.
Śmieszne, a jednak po dłuższym zastanowieniu niestety prawdziwe i smutne. Dlaczego tak jest, że po tych sakramentach niektórzy ludzie z kościoła znikają?
O co chodzi? Myślą, że po tych sakramentach pójdą na 100% do nieba? Tak nie jest. Pewnego księdza nawiedzał człowiek, który poprzednio też był księdzem, a poszedł do piekła.
Musimy się wszyscy obudzić. Spotykanie się z Bogiem z obowiązku nie wystarczy. Każdy z nas musi wejść z Nim w głęboką, indywidualną relację.
Czas porzucić mrzonki o łatwym, wygodnym życiu. Trzeba zmienić kierunek i zacząć płynąć pod prąd.
Ewelina Szot


