Wiosna to
czas sadzenia warzyw. Ja w tym roku też pomogłam:
sobota, 7 maja 2016
piątek, 6 maja 2016
Zamiana?
Ulubionym
zajęciem większości Polaków jest narzekanie. Polacy narzekają na wszystko, np.:
na swoją sytuację ekonomiczną, na brak drugiej połówki, na problemy w związku,
na zdrowie, na pracę, na szefa.
To są tylko
niektóre i najważniejsze powody narzekania. A teraz kto mi powie, która osoba
chciałaby się zamienić ze mną? Moja sytuacja wygląda tak, że mam mnóstwo
problemów, a jednak nie narzekam, powiem więcej – jestem szczęśliwa i
zaakceptowałam to, co mnie spotkało.
Otóż nie chodzę samodzielnie od prawie 6 lat,
a w konsekwencji jestem zależna od innych osób. Bez drugiej osoby nie wydostanę
się z domu. Chodzi mi nawet o zwykłe wyjście na powietrze. Nigdzie sama nie wyjdę. A każdego dnia
muszę ćwiczyć, więc od 6 lat nie miałam wakacji. Ale to nic, bo wiem, że są
ludzie, którzy mają gorzej ode mnie.
Następnym
razem, zanim zaczniecie narzekać na swoją sytuację, pomyślcie, że trzeba się
cieszyć tym, co się ma, bo zawsze może być gorzej.
czwartek, 5 maja 2016
Moja nieustająca praca
Po wylewie w 2010 r. moja praca nie ustaje. Nadal każdego dnia ćwiczę
fizycznie, logopedycznie, ćwiczę pisanie i precyzję.
Wszystkie
ćwiczenia się zmieniły, bo poszłam do przodu. Ćwiczę trochę mniej na materacu,
w zamian za chodzenie na bieżni, na której to, co jakiś czas zwiększam dystans.
Oprócz tego 2 razy w tygodniu przychodzi do mnie rehabilitantka i kilka razy w
roku jeżdżę do Tajęciny na 2-tygodniowe turnusy.
Do
odzyskania sprawności potrzeba dużo chęci i samozaparcia, ale i środków
finansowych. Bo bycie niepełnosprawną kosztuje.
A jeśli ktoś
myśli, że siedzenie w domu jest fajne, to się grubo myli. Może przez tydzień,
góra 2, ale nie przez 6 lat. Powiem kolokwialnie – praca zawodowa to mały
pikuś, w porównaniu do niepełnosprawności, bo pracuje się przeważnie od
poniedziałku do piątku, ma się urlop, wolne święta, a jak się ma dość, to się
po prostu można zwolnić, a osobą niepełnosprawną jest się cały czas i nie można
powiedzieć: dziś nie będę jeździć na
wózku, bo nie mam nastroju.
Teraz, kiedy
wszyscy idą do pracy i zostaję sama w domu do 15.00, faktycznie zostaję sama,
babcia przychodzi tylko o 12.00 dać mi zupę, bo do kuchni prowadzą schody, po
których ja sama nie wejdę. Ale rozkładam sobie sama materac, na który sama
schodzę i ćwiczę. Sama przechodzę z niego na wózek, składam go i sprzątam.
Później sama robię sobie kawę i to wszystko na wózku.
I co, nie da
się?
wtorek, 3 maja 2016
Jak było, czyli przypomnienie
To jest zdjęcie z mojego ślubu z
Pawłem – 21.10.2012 r. Jestem 2,5 tygodnia po wyjściu ze szpitala, w którym to spędziłam
3 miesiące, przeszłam 2 operacje i na kilka dni zupełnie straciłam mowę.
Zapewne niewiele osób o tym pamięta, lub nie chce pamiętać, dlatego większość
zachowuje się, jakbym zupełnie nic nie przeżyła. A ja przeżyłam 3 wylewy, a 4
razy prawie umarłam.
Dlatego
zapamiętajcie wszyscy: ja NIGDY nie będę taka, jak przed wylewem i nie mogę
robić tego wszystkiego, co zupełnie zdrowi ludzie.
A w byciu
niepełnosprawną najtrudniejszy jest fakt, że pewnych rzeczy nie mogę zrobić
sama i jestem zależna od innych. Oby już niedługo…
poniedziałek, 2 maja 2016
Witaj majowa jutrzenko…
Dobrze znana nam piosenka, zasłyszana
wiele razy na akademiach z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.
Nie będę pisać, co stanowiła, bo to
nie lekcja historii, ale w każdym razie była bardzo ważna. A to, że dzięki
rocznicy jej uchwalenia mamy wolny dzień, powinno dać do myślenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












