środa, 10 lutego 2016

Zdrowie kosztuje



            Zdrowie jest jednym z najważniejszych dóbr w życiu. Nie można i nie da się na nim oszczędzać. Dlatego dziwi mnie, że jest ono wykorzystywane przez niektórych, jak coś, na czym na pewno można zarobić, bo człowiek chory nie ma wyboru, czy kupić lekarstwo, czy też nie. I zamiast pomóc temu biednemu człowiekowi, bo stanął w obliczu choroby, to niektórzy go jeszcze potrafią wykorzystać: bo on nie ma wyboru, to wszystko kupi.
            A gdzie jest współczucie? W końcu choroba to nie są jakieś przelewki i nikt nie choruje, bo chce. Może warto się zastanowić nad tym, że każdego to może spotkać. 

poniedziałek, 8 lutego 2016

1%

http://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/szot_ewelina.html?highlight=WyJzem90Il0=

niedziela, 7 lutego 2016

Problem z odpowiednią nazwą placka



            Poniżej przedstawiam zdjęcia placka, który został zrobiony przeze mnie i przez mojego męża. Nazywa się on Murzynek, ale ta nazwa przysporzyła mi kłopotu.
Miałam tak zatytułować mojego posta - Murzynek, ale w dobie poprawności politycznej, nie wiedziałam, czy mogę użyć takiej nazwy żebym nie została posądzona o rasizm i nietolerancję.
Jak, zatem powinien nazywać się ten placek?




sobota, 6 lutego 2016

Bieżnia



            Niedawno zakupiliśmy bieżnię i był to jeden z lepszych zakupów. Korzystam z niej nie tylko ja, ale i inni mieszkańcy domu.
            Ja potrzebuję coraz więcej ruchu, a zwłaszcza muszę dużo chodzić. No bo jak się mam tego  nauczyć? Siedząc, czy leżąc nie nauczę się chodzić. Staram się chodzić każdego dnia z mężem, ale to jest mało, a takie podtrzymywanie mnie to obciążenie dla jego pleców. Dlatego ta bieżnia.
            A przy bieżni są poręcze, zatem trzymam się tych poręczy sama. Mąż tylko pilnuje, żebym się nie potknęła, ponieważ tam się nie można zatrzymać.
            Ale ogólnie jest to bardzo pomocny sprzęt, który mam nadzieję przybliży mnie znacznie do samodzielnego chodzenia.


środa, 3 lutego 2016

Czy naprawdę jest na co narzekać?



            Ostatnio oglądam „Kobietę na krańcu świata” i im więcej odcinków obejrzałam, tym bardziej się cieszę z tego, gdzie mieszkam.
            Mnóstwo ludzi narzeka na Polskę, że tak tu źle, ale czy na pewno? Poniżej podaję linki do kilku odcinków:
Ten odcinek jest o kobiecie, która żyje w plemieniu Mentawajów, gdzie czas i rozwój cywilizacji się zatrzymały.
Czy wiedzieliście, że w Kirgistanie, zamiast oświadczyn, można kobietę porwać?
Po wodę 0,5 km?
Dom na cmentarzu, w grobowcu.