wtorek, 14 czerwca 2016

Nowa pasja



            Ostatnio odnalazłam nową pasję – robienie i przeróbka zdjęć.
            Przedtem tylko przerabiałam zdjęcia, bo nie byłam na tyle sprawna, żeby poradzić sobie z aparatem, dodatkowo mało chodziłam, co też stanowiło barierę przy robieniu zdjęć. Teraz chodzę z mężem i przeważnie robię zdjęcia martwej naturze, bo ona się nie rusza i mi nie ucieka. Czasem wyskoczyła mi znienacka wiewiórka, bażant, albo kuropatwa, ale tak szybko, jak wyskoczyły, tak szybko uciekły.
            Ale kiedyś mi się uda sfotografować jakieś zwierzę i nie będzie to ślimak:)



niedziela, 12 czerwca 2016

Spacer



            W niedzielę wybraliśmy się na lody. Zaznaczam, że najbliższy sklep leży w odległości około 1 km od mojego domu. Czasem wspomagałam się wózkiem, ale większość drogi przeszłam na własnych nogach.



 

środa, 8 czerwca 2016

Potrzebuję wakacji



            Tak, potrzebuję wakacji, bo nie miałam ich prawie od 6 lat. Tylko weekendy i święta były dla mnie wolne od ćwiczeń, bo pozostały czas był nimi wypełniony.
            I teraz potrzebuję trochę wypoczynku. Już nie mówię, żeby gdzieś wyjeżdżać, albo w ogóle nie ćwiczyć, bo tak to nie mogę, ale żeby zwolnić tempo na pewien czas.
            Mogę robić coraz więcej rzeczy, niemniej jednak ten wózek stanowi dla mnie duże ograniczenie. Wiem, że pewnie gdybym dała z siebie teraz 100%, to zapewne szybciej zaczęłabym sama chodzić, ale potrzebny mi jest ten wypoczynek.

piątek, 3 czerwca 2016

Dzieci autorytetami?



            Ostatnio w sieci pojawiło się kilka filmików, gdzie dzieci lub osoby niepełnoletnie wypowiadają się na pewne tematy. Ale nie to jest dziwne, że dzieci sądzą innych, ale to, że osoby dorosłe stawiają je sobie za przykład i autorytety moralne.
            Przepraszam, ale czy te osoby mają tytuły naukowe albo, czy osiągnęły coś istotnego w życiu, żeby być wzorem do naśladowania? W większości przypadków nie. Dlaczego, więc niektórzy zachowują się jakby tak było?

środa, 1 czerwca 2016

Kiedy choruje jedna osoba, "choruje" cała rodzina



            Choroba jednej osoby ma bezpośredni wpływ na życie jej rodziny, zwłaszcza tej najbliższej. A czasem osoby, która ma dopiero zostać członkiem jej rodziny, bo przecież mój mąż, był moim narzeczonym, gdy zachorowałam. Pobraliśmy się w czasie mojej choroby, gdy jeździłam na wózku.
            Tak, czy owak, nie tylko moje życie się zmieniło, ale moich bliskich też. Chociaż moje diametralnie i w stopniu największym, to nie można zapominać o nich.
            Nie od razu przyzwyczailiśmy się do nowej sytuacji, ale to nastąpiło. Oczywiście wymagało to od nas wszystkich dużo pracy i zaangażowania.
            Praca, zrozumienie i zaangażowanie – to jest recepta dla tych wszystkich, którzy stają w podobnej sytuacji, jak my prawie 6 lat temu.
            A dla wszystkich istotna rada ode mnie na temat wagi. Wiem, że pewnie nikt nie utrzymuje poprawnej sylwetki, myśląc o ewentualnej chorobie, ale zastanówcie się, co zrobią wasi krewni, jeśli nie będą w stanie sobie z wami poradzić?
            Choroba jest, jak osoba, której zawiązano oczy i dano broń. Nie wiadomo w kogo trafi.