Wiara oparta na obowiązkach; na dowodach naukowych i historycznych; na suchych faktach, które nie dają Bogu dostępu do serca człowieka. To jest wiara? Na tym ona polega według ciebie? A czy przypadkiem nie na tym, że nie masz stuprocentowych dowodów, ale wiesz na pewno, że to jest prawda?
Pewni ludzie mają najwyższe tytuły z teologii i innych nauk, ale czy oni wierzą Bogu? Czy wierzą Jego słowom, Jego nauczaniu?
Czy wierzą w zmartwychwstanie Jezusa? Czy wierzą, że On żyje?
Jezus powiedział: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić”. (Mt 11, 25-27)
Zatem czy osoby z tytułami naukowymi pamiętają, żeby nawiązać głęboki kontakt z Bogiem? Czy nie zamieniają się oni we współczesnych faryzeuszy, bo mają wielką wiedzę o Bogu, którą wykorzystują w niezbyt dobrych celach?
Ewelina Szot
