niedziela, 1 lutego 2026

ZNIECZULENIE CZY WYLECZENIE?

 



 

Gdy jesteś na coś poważnie chory lepiej jest zasnąć na chwilę czy całkiem wyzdrowieć? Lepiej jest iść do lekarza, który przepisze ci środki przeciwbólowe i nasenne czy do takiego, który cię całkowicie wyleczy, choć to może być trudne dla ciebie?

Odnieśmy te pytania do sfery duchowej.

Czy kiedy masz problem, który jest związany z tym, że ty źle postępujesz, to czy wolisz posłuchać księdza – duchowego anestezjologa, który cię uśpi, mówiąc górnolotne frazesy, które nic nie wniosą w twoje życie?

Czy może wolisz posłuchać takiego, który wytłumaczy ci Pismo Święte, odniesie je do twojego życia, powie ci o miłości Boga do ciebie, ale także o grzechu, o Szatanie, o konieczności pracy nad sobą i walce duchowej, ale za to wyzdrowiejesz, choć ten proces może być trudny i nieprzyjemny?

Kościół jest szpitalem dla chorych, w którym podawane jest lekarstwo – Komunia Święta, ale niestety część ludzi nie ma świadomości, że są chorzy, a ci, którzy powinni ich uświadamiać i podawać lekarstwo – kapłani, często tego nie robią tak, jak powinni.

Kiedyś ludzie chętnie przychodzili do kościoła, ale to już jest niestety przeszłość. Dziś to Kościół musi wyjść do ludzi, ale nie na zasadzie grożenia piekłem i potępieniem, waląc pięścią w stół i mówiąc z zaciśniętymi zębami, że tylko w kościele katolickim jest możliwe zbawienie, więc chodźcie tu.

Tak jest, ale tę prawdę trzeba przekazać z miłością. Trzeba pokazać, jak Pan Bóg nas kocha, że to nasz Tatuś kochany (tytuł Bóg Ojciec budzi, w niektórych ludziach pewien dystans), że możemy przyjść do Niego z każdym problemem, a On nam pomoże (nie tylko wysłucha, ale pomoże we właściwym czasie), że Pan Jezus to nasz najwspanialszy Brat, a Maryja to nasza Mama.

Ludzie coraz częściej odchodzą z Kościoła, a dlaczego? Bo nie widzą tam nic interesującego, a poza tym, gdy widzą tych, co chodzą do kościoła, a oni wychodzą z niego smutni, przygnębieni i jakby chodzili tam za karę, to wolą tego nie doświadczać i trzymać się od Kościoła z daleka.

Tej Bożej radości nie widać w większości księży i w większości praktykujących katolików, co jest bardzo niezrozumiałe, bo przecież regularnie chodzą na spotkanie z Bogiem, a On przychodzi za każdym razem. Jest w każdym kościele, w każdej Kaplicy Adoracji. Daje nam siebie, byśmy Go  spożyli i zaprosili do serca. Czy zatem smutek to jest odpowiednia postawa w związku z obecnością kochającego Boga?

Światu brakuje mądrych, Bożych kapłanów. Nie letnich kapłanów, a takich jest wielu. Módlmy się więc za nich, by rozpalili w sobie żywą i gorącą wiarę, i by nam ją przekazywali.

Ewelina Szot